15.11.2009 Stołeczny NISSANklub – Akademia Teatralna 3:3
Listopad 15th, 2009 by Maciek
W meczu pełnym dramaturgii i szalonej i ambitnej walki remisujemy dość pechowo 3:3. Z przebiegu całego spotkania byliśmy co najmniej równorzędnym rywalem. A biorąc pod uwagę występy Tomasza po kontuzji, Maćka z kontuzją oraz chorego Oleja po kuracji lekarstwami można powiedzieć, że graliśmy w dużym osłabieniu.
Przedmeczowe ustalenia sprawiły, że mecz odbył się wcześniej niż był zaplanowany w związku z zajęciami wieczornymi studentów Akademii. Wynikła z tego sytuacja, w której u nas było tylko 7 zawodników, z czego tylko czterech w pełni sprawnych, natomiast przeciwników stawiło się 10. Obawy o wymiar kondycyjny jednak okazały się płonne, chociaż przed meczem lekko nas przestraszyli dość akrobatycznymi formami rozgrzewki.
Samo spotkanie może nie stało na wysokim poziomie, ale nie brakowało składnych akcji, wymiany podań czy walki. Zespół AT na pewno był lepiej wybiegany od nas, natomiast w sferze piłkarskiej poziom był zbliżony. Już pierwsze minuty meczu mogły nam przynieść prowadzenie. Kilka fajnych akcji, podczas których piłka chodziła w linii Pawlo-Olej-Grzechu zaowocowało paroma bramkowymi sytuacjami. Na przeszkodzie stawał bramkarz bądź słupek, jak to było w przypadku strzału Oleja. Początkowe 6 minut to czas naszej absolutnej dominacji, Akademia nie była w stanie w ogóle zagrozić Scarabowi. Napór zakończył się bramką Oleja, który ładnie oszukał bramkarza i skierował piłkę do siatki. Była to 6 minuta meczu i dopiero wówczas zaordynowaliśmy pierwsze zmiany. Mała dezorientacja pozwoliła rywalom na dłuższe rozgrywanie piłki, ale poza niecelnymi strzałami z dystansu wiele nie pokazywali w akcjach zaczepnych. W 11 minucie podwyższamy rezultat ponownie za sprawą Oleja, który świetnie znalazł się po podaniu Tomasza i ponownie nie miał żadnych problemów ze sfinalizowaniem akcji. Wynik 2-0, rywal w zasadzie mało zagrażający nam – wszystko szło w idealnym kierunku. Jednak w 15 min. duże nieporozumienie w obronie spowodowało, iż przed naszym bramkarzem zostało dwóch rywali i w ten sposób zdobyli gola kontaktowego. Dodało to sporo animuszu Akademii, której akcje stawały się coraz bardziej groźne. I gdy do końca pierwszej połowy pozostawało 8 sekund tracimy drugą bramkę. Niestety, kilka błędów i ponownie Scarab wyciągał piłkę z siatki. Na nasze nieszczęście chyba zbyt wcześnie uwierzyliśmy w końcową syrenę.
W przerwie padły mocne słowa, po których zmobilizowani wychodzimy na drugą połowę. W niej jednak nasze akcje były bardzo chaotyczne. Częste długie piłki, zwykle niedokładne, granie środkiem oraz wybijanka. Akademia starała się w tym czasie wyjść na prowadzenie, sęk w tym, że nasza obrona była dość szczelna. Również siła rażenia studentów nie była dla nas specjalnie groźna. Często Scarab wyłapywał zagrane w pole bramkowe piłki, defensywa była trudna do sforsowania. Na przeciwnym biegunie mieliśmy mało do powiedzenia. Szarpane akcje nie przynosiły żadnych rezultatów. Ale gdy do końca pozostawało 7 minut po fenomenalnym podaniu Tomasza Olej wychodzi w sytuacji sam na sam z bramkarzem i po raz trzeci nie daje mu żadnych szans. Trzeba wspomnieć, że podanie tyłem ustawionego Tomasza było przedniej marki i żal byłby wielki gdyby Olej szansy nie wykorzystał. Od tego momentu naszym głównym celem było dowiezienie skromnego prowadzenia do końca. Rzadko konstruowaliśmy składne akcje, częściej skupialiśmy się na obronie. Byliśmy bardzo blisko celu, jednak na 40 sekund przed końcem w sporym zamieszaniu pod naszą bramką na strzał zdecydował się napastnik Akademii Teatralnej. Piłka przecisnęła się pod Scarabem, znalazła lukę pomiędzy nogami stojącego na linii bramkowej Maćka i wtoczyła się do siatki. Niestety znów nam niewiele zabrakło. W ostatnich sekundach jeszcze Pawlo znalazł się w dogodnej sytuacji, jeszcze AT wykonywali dwa rzuty rożne i w końcu zawyła syrena.
Z przebiegu całego spotkania remis jest sprawiedliwym wynikiem. Szkoda, że kontuzje w naszym zespole się nawarstwiły i graliśmy na tyle, na ile zdrowie pozwalało. Doszła do tego również absencja Astera i Krzycha, którzy na tą godzinę po prostu stawić się nie mogli. Bywały okresy, w których konstruowaliśmy składne akcje wymieniając wiele podań. Do dopracowania są momenty, podczas których nasza gra opierała się na przypadku. No i wciąż brakuje perfekcyjnego wykonywania założeń taktycznych. Akademia Teatralna dała się poznać z bardzo sympatycznej strony. Prezentowali się nieźle, chociaż byli zdecydowanie do ogrania. Tak więc w sumie pozostał niedosyt ze straty punktów aniżeli radość ze zdobycznego oczka.
Subiektywny ranking kapitana:
Scarab – 9 – w zasadzie bez zarzutów jako bramkarz. Bo jako wybijacz…
Grzechu – 7 – nie tracił piłek, ładnie rozprowadzał akcje, w obronie ciężko pracował, kondycję zgubił
No i ostemplował słupek Akademii
Pawlo – 7 – Świetny mecz Pawla. Zabrakło tylko zimnej krwi w sytuacjach bramkowych
Olej – 9 – profesor na L4. Widać było osłabienie spowodowane chorobą, ale fajnie współpracował z zespołem, walczył w obronie. Brawo za hattricka.
Tomasz – 7 – dawał bardzo dobre zmiany, zanotował dwie asysty. Raz tylko zapomniał się w obronie
Wieshaq – 6 – charakter z meczu z Siepaczami pozostał, ale było jakby go mniej. Twardy i bezkompromisowy w obronie.
- 7 Komentarzy »
- Posted in Aktualności
Listopad 15th, 2009 at 17:59
Nie ma co płakać nad rozlanym… przed meczem Maciek mówił, że to dużo silniejszy przeciwnik a 1 punkt wyszarpaliśmy. Myślę, że ze spotkania na spotkanie coraz lepiej nam idzie, mieliśmy całkiem udany weekend, W sumie 4 punkty Szczególnie, że lepszą grę drużyny zauważyli nawet organizatorzy. Dużo przed nami jest czas żeby wyciągnąć wnioski i poprawić braki!
Zaczynam poważnie pracę nad kondycją
Listopad 15th, 2009 at 18:11
Nawet 7 punktów Grzechu licząc City, to w sumie udany weekend, wiadomo ze mogłoby być 9 pkt ale… weekend udany, nic mi się nie stało, cały czas boli ale nie bardziej.
Listopad 15th, 2009 at 19:53
W sumie racja
7 punktów! chyba nie do powtórzenia statystyka z weekendu hehe
Listopad 16th, 2009 at 12:03
7 punktów to rekord nie do pobicia
Oba rozegrane mecze niezłe, szkoda tych punktów z AT, znów tracimy ważne gole w ostatnich sekundach. SWPS nam zabrał oczko a AT dwa. Szkoda gadać co by było…
Listopad 16th, 2009 at 20:39
Grzechu wieczorny Jogging do Biedronki i z powrotem
Listopad 16th, 2009 at 21:50
Po browarki oczywiście
Listopad 16th, 2009 at 22:36
No tam się na nie nie wykosztujesz :p