Wyciąg z regulaminu Halowej Ligi

Październik 29th, 2009 by Maciek

Od obecnego sezonu zostało wprowadzonych kilka zmian w regulaminie rozgrywek.  Poniżej przytaczam kilka – wg mnie – najważniejszych punktów, które mogą mieć decydujący wpływ na wynik końcowy:

Czytaj więcej »

Przerwa techniczna w działaniu snkp.pl

Październik 29th, 2009 by admin

W sobotę rano planuję powalczyć z dyskiem, stronka może być niedostępna przez chwilkę.

Jutro kolejny trening

Październik 27th, 2009 by Maciek

Już jutro o 20:45 kolejna środa na sali.

Czytaj więcej »

Sezon 2010/2011

Październik 26th, 2009 by Maciek

Czytaj więcej »

Sezon 2009/2010

Październik 25th, 2009 by Maciek

Czytaj więcej »

Stołeczny NISSANklub – SWPS 2:4

Październik 25th, 2009 by Maciek

Bardzo emocjonujące i pełne walki spotkanie pomiędzy nami a zespołem SWPSu kończy się bardzo pechową porażką 2:4. Nie zabrakło kar, scysji, pomyłek sędziowskich i dramatów.

Czytaj więcej »

Stołeczny NISSANklub – PSŻW 9:5

Październik 24th, 2009 by Maciek

W rozegranym dzisiaj spotkaniu w ramach Ligi Ursusa zespół NISSANklubu zdobył kolejne 3 punkty pokonując outsidera 9:5.

Czytaj więcej »

Liga Ursusa – jesień 2009

Październik 24th, 2009 by Maciek

 

Wyniki meczów ligowych:

Mecze na boisku przy ul. Orląt Piastowskich 47

19.09.2009, 09:00 Stołeczny NISSANklub – Warsaw Mix Team 7:13

26.09.2009, 09:00 Stołeczny NISSANklub – Black&White 4:13

03.10.2009, 10:00 Stołeczny NISSANklub -BOLS Team 7:6

17.10.2009, 12:20 Stołeczny NISSANklub – Perfekt 5:10

24.10.2009, 10:40 Stołeczny NISSANklub – PSŻW 9:5

07.11.2009, 09:50 Stołeczny NISSANklub – Weterani 3:0 vo

14.11.2009,11:30 Stołeczny NISSANklub – FC Siepacze 7:3

14.11.2009, 13:10 Stołeczny NISSANklub – CITI 3:0 vo

21.11.2009, 11:30 Stołeczny NISSANklub – FC Skorosze 3:6

Końcowa tabela Ligi Ursusa – jesień 2009:

       il. Meczy Pkt Br.strz Br.str
1 Black&White 9 27 139 29
2 CITI 9 21 80 33
3 Warsaw Mix Team 9 18 78 41
4 FC Skorosze 9 18 26 46
5 Stołeczny NISSANklub 9 15 48 56
6 Perfect 9 13 55 42
7 Weterani 9 12 33 37
8 FC Siepacze 9 4 25 61
9 PSŻW 9 3 31 116
10 Bols Team 9 3 32 81

 

Relacje:

03.10.2009 Stołeczny NISSAN KLUB – BOLS TEAM 7 : 6

Początek bardzo nieciekawy wyniekiem 0:2 ale grając w 3 zawodników to nie było się czemu dziwić. Po skompletowaniu składu gra wróciła do normy i zaczęliśmy odrabiać straty. Do przerwy wynik remisowy 3:3. Po przerwie grożne sytuacje i strzelamy bramki,chociaż za dużo słupków i poprzeczek. Końcówka z braku sił odpuszczamy i rywal doprowadza do remisu 6:6 na trzy minuty przed końcem strzelamy bramkę i trzymamy zwycięstwo do końca meczu.

17.10.2009, 12:20 Stołeczny NISSANklub – Perfekt 5:10

O godz. 12:20 rozegraliśmy spotkanie z zespołem Perfekt w ramach Ligi Ursusa. Przy dość niezłej – jak na ostatnie dni – pogodzie, ale tylko w pięciu stanęliśmy w szranki. Na bramce Scarab, który w końcu znalazł wolną chwilę. W polu grali: Maciek, Olej, Paweł i Wieshaq. Początek meczu to nieskuteczne i chaotyczne ataki rywala przy naszej rozważnej taktyce. Kontry mieliśmy zabójczo skuteczne. Dość łatwo wychodzimy na prowadzenie 3-0 po golach Pawła, Oleja i Maćka. Rywal był na łopatkach, nie pomógł nawet dość szczęśliwy gol po wielu błędach każdej formacji. Na przerwę schodzimy z wynikiem 3-1. Dodać należy, że Pawlo popisał się fatalną akcją, w której z 2 metrów nie potrafił skierować piłki do pustej bramki II połowa zaczyna się dla nas kapitalnie. Oil podwyższa na 4-1 i kontrolujemy mecz. Ale do czasu – pierwszy puchnie Pawlo, potem cały zespół opada z sił i rywal nas niemiłosiernie punktuje. Kilka strzałów z daleka i tracimy prowadzenie. Wynik 4-5 szybko poprawiamy za sprawą Oleja, który jednak później marnuje trzy sytuacje sam na sam, po których Perfekt zdobywał kolejne bramki. O końcówce spotkania nie ma co wspominać – po prostu się odbyła. Przy akompaniamencie kibiców i naszej bierności rywale ładowali kolejne bramki. Koniec końców wynik 5:10 mówi sam za siebie

24.10.2009, 10:40 Stołeczny NISSANklub – PSŻW 9:5

Na spotkanie stawili się Olej, Pawlo, Tomasz, Wieshaq i Maciek. Przedmeczowe założenia miały jeden cel – wytrzymać kondycyjnie całe 40 minut grając bez żadnych zmian. Rywal, z którym przyszło nam się zmierzyć prezentował dość słaby poziom, więc większym zmartwieniem był stan boiska po nocnych opadach deszczu. Śliski dywan nie sprzyjał kombinacyjnej grze a także nie pomagał w rozprowadzaniu akcji. Jednakże od początku spotkania pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi przejęliśmy my nie pozwalając na oddanie żadnego celnego strzału na bramkę Wieshaqa. Od pierwszych sekund sunął atak za atakiem Nissanowców, jednakże największe kłopoty sprawiało nam wykańczanie tych sytuacji. Pierwszy gol pada po katastrofalnym błędzie bramkarza rywali, który nie trafił w piłkę i Maciek znalazł się sam na sam z pustą bramką. Gole nr 2 i 3 także śmiało można zapisać na konto słabo dysponowanego bramkarza PSŻW – wbił sobie samobója będąc pod presją i przepuścił piłkę z niemal zerowego konta po świetnie wykonanym rogu. Do przerwy team PSŻW nie istniał na boisku oddając dwa tylko strzały – celny i niecelny. Z drugiej strony nasza siła ofensywna raz za razem raziła szeregi obronne rywali i gdyby procent skuteczności był wyższy zapewne już w pierwszych dwudziestu minutach mielibyśmy dwucyfrowy wynik. A tak skończyło się na 7 strzelonych bramkach – Maćka, Oleja i Pawla.

W przerwie typowe dla nas rozluźnienie, które miało fatalny wpływ na początek II części spotkania. Po wielu nieporozumieniach, odpuszczaniach krycia i błędach własnych słaby zespół PSŻW aplikuje nam aż 5 bramek, niwelując nasze prowadzenie do stanu 7:5. Dało to niesamowitą wiarę młodych rywali w zdobycie pierwszych punktów, Na całe szczęście potrafiliśmy jednak się wziąć w garść i większe ogranie wzięło górę. Końcówka spotkania to znowu spora nasza dominacja. Niestety, znów marnowaliśmy świetne okazje, w czym prym zaczął wieść Olej. Koniec końców poprzestaliśmy na dwóch trafieniach ustalając wynik meczu na 9:5

Gdyby nie fatalne wejście w II połowę to śmiało mecz zakończyłby się naszym najwyższym zwycięstwem. A tak musimy cieszyć się tylko ze zdobytych punktów, bo styl gry był nie do zaakceptowania, pomimo świetnej I części gry.

07.11.2009 Stołeczny NISSAN KLUB – Weterani 3:0 vo

Spotkanie nie doszło do skutku, gdyż drużyna rywala przybyła tylko w dwuosobowym składzie i w związku z tym faktem sędzia odgwizdał koniec meczu przyznając nam walkowera.My zebraliśmy się w 6 osób: Maciek, Pawlo, Olej, Grzechu, Krzychu i Aster. Niestety Weterani mniej poważnie potraktowali dzisiejsze zawody przychodząc tylko we dwóch. Po krótkiej rozmowie zagraliśmy tylko mecz sparringowy.

14.11.2009 Stołeczny NISSANklub – FC SIepacze 7:3

Pewna wygrana, katastrofalny sędzia i niezbyt wymagający rywal. Tak w skrócie można określić ten mecz, którego nie mieliśmy prawa nie wygrać. Warunki atmosferyczne także nie były przeszkodą, gdyż było ciepło i nawet świeciło słońce, więc dość łatwo dopisujemy kolejne 3 oczka.

Od samego początku zepchnęliśmy zespół Siepaczy do obrony, czasami nawet dość rozpaczliwej. W naszej grze ciężko było jednak doszukać się ładu i składu, chociaż technicznie prezentowaliśmy się lepiej. Jednakże pierwsze akcje były dla nas rozgrzewkowe, po których nastąpił pierwszy celny cios. Świetnie skrzydłem pobiegł Pawlo i kapitalnym strzałem w długi róg nie dał szans na skuteczną obronę. Zaraz po tej akcji mieliśmy kolejne szanse ale brakowało przysłowiowej kropki nad i. Po upływie kilku minut mamy 2-0. Maciek dostał dobre podanie z autu i strzałem pod poprzeczkę podwyższył rezultat. Po tych wydarzeniach rywal otrząsnął się z szoku i kilkakrotnie spróbował zagrozić Scarabowi strzałami z daleka – z mizernym skutkiem.

Gdy gra stała się bardziej wyrównana Siepacze zdobyli gola kontaktowego. Po dość przypadkowym faulu z prawej strony wykonywali rzut wolny. Wstrzelona piłka w nasze pole bramkowe odbiła się od Maćka i kompletnie myląc Scaraba wtoczyła się do bramki. Radość gości nie trwała długo, już w kolejnej akcji kapitalne podanie na skrzydło do Maćka, piękny wolej w krótki róg i znów prowadzimy dwoma bramkami. Przed przerwą jeszcze Grzechu znalazł lukę w obronie i po precyzyjnym uderzeniu zmienił wynik na 4-1.

Po zmianie stron nieco zluzowaliśmy w obronie i zbyt często pozwalaliśmy grać rywalowi piłką w okolicach linii środkowej. Czasami udawało się przechwycić piłkę i pobiec z szybkim atakiem, ale albo brakowało ostatniego dogrania (Pawlo, Wieshaq czy Grzechu) albo szwankowała skuteczność (Maciek). Ale jedna z tych akcji skończyła się kolejnym dobrym atakiem Maćka, po której w sytuacji sam na sam zdobywamy gola nr 5. Potem nastąpiło coś, co przerabialiśmy po raz kolejny – rozluźnienie i pewność w końcowy wynik. Ni z tego ni z owego, po żadnych groźnych akcjach Siepacze doprowadzają do stanu 5-3. W tym momencie objawił się nasz czarny kuń – Marcin. Rozkręcał się z minuty na minutę, zbierał zasłużone nagany, brał na klatę każdą uwagę i wyciągał wnioski. Najpierw uregulował grę w obronie, później już uskutecznił atak. Na 6-3 przywalił brzuchem po składnej akcji Grzechu – Pawlo – Marcin, a później w sytuacji nam na sam popisał się celnym strzałem obok bramkarza. Obie te akcje były przedniej marki. Do końca spotkania wynik już nie uległ zmianie i mogliśmy się cieszyć z udanego meczu.

Dziś każdy z nas rozegrał niezłe spotkanie. Na wyróżnienie zasługuje Wieshaq, który rewelacyjnie wypełniał defensywne obowiązki a także wielokrotnie szukał okazji bramkowych. Większego zadziory nie było. Tomasz, który wystąpił ledwie kilka minut (wiadomo, kontuzja) wprowadził spokój w szeregi obronne. Grzechu i Pawlo także pokazali swój wysoki poziom nie popełniając wielu błędów. Tylko z Marcinem mały problem. Dwie bramy zrobiły kapitalną robotę, ale jednak widać było u niego spory rozbrat z ligową piłką.

Siepacze zaprezentowali się dość ambitnie. Brakowało im zgrania, tworzyli wiele przypadkowych akcji. Dali się też poznać jako twardziele czy nawet brutale. Ogólny jednak ich obraz można ocenić na dość przeciętny.

Na osobną uwagę zasługuje sędzia, który skandalicznie wypełniał (chociaż wypełniał to zbyt wielkie słowo na jego popisy) swoje obowiązki. Koleś, który zapewne bierze jakieś pieniążki za dmuchanie w gwizdek zupełnie nie widział co się dzieje na placu gry. Szkoda przytaczać kontrowersyjne momenty, gdyż było ich sporo, jednak nie tak powinno się sędziować.

14.11.2009 Stołeczny NISSANklub – CITI 3:0 vo

Został nam przyznany kolejny walkower. Tym razem zespół CITI nie był w stanie zebrać składu na dzisiejszy, ostateczny termin i po uzgodnieniach pomiędzy Olejem, kapitanem zespołu CITI i organizatorem mecz wygrywamy walkowerem.

21.11.2009 Stołeczny NISSANklub – FC Skorosze 3:6

Pożegnalny mecz w jesiennej rundzie drugiej Ligi Ursusa wypadł dla nas fatalnie. W naszych szeregach rządził Pan Chaos, który zupełnie zdezorganizował nasze akcje. Skorosze nie pokazali niczego wielkiego, ale trzy punkty zdobyli nad wyraz pewnie i zepchnęli nas na piąte miejsce w tabeli.

Przed meczem spore zaskoczenie wzbudziła obecność. Przyszło nas aż 10 0sób + kibic Rokfor. To była ostatnia miła chwila podczas tego spotkania. Potem Pan Chaos wraz ze Skoroszami sprowadzili nas do parteru. W I połowie nie wyszła nam żadna składna akcja. Nie potrafiliśmy wymienić trzech dokładnych podań, nie umieliśmy przecinać akcji rywali no i nie potrafiliśmy ustrzec się przed stratą bramek. W pierwszych dwudziestu minutach Wieshaq do spółki ze Scarabem wpuścili 3 gole. Skorosze grając tylko poprawnie raz po raz zagrażali naszej bramce, sami nie dopuszczając do niebezpiecznych sytuacji pod swoją świątynią.

W przerwie staraliśmy się nieco zmobilizować. Małe przeszeregowanie na wszystkich pozycjach i ruszyliśmy do przodu. Początek II połowy był naszym najlepszym okresem. Kilka groźnych rajdów skrzydłami i w końcu zdobywamy pierwszego gola autorstwa Grzecha. Na tej sytuacji wszystkie nasze aktywa się skończyły. Powrót do chaotycznej gry, trudność rozegrania składnych akcji, czyli powracające koszmary z pierwszej połowy. Skorosze dzielne trzymali nas na dystansie nie pozwalając nawet uwierzyć w korzystny rezultat. Na naszą bramkę odpowiedzieli celnym trafieniem i znów przegrywaliśmy trzema golami. Potem Pawlo zmniejszył stratę, ale tym razem dwukrotnie piłkarze Skorosz nas ukłuli. Na pożegnanie Grzechu zmniejszył straty i ustalił wynik na 3:6

Podsumowania nie będzie, bo ciężko wynaleźć dobre chwile. Zabrakło zgrania, ambicji i woli walki. A szkoda, bo ten mecz był jak najbardziej do wygrania. Jako że trzeba zakończyć miłym akcentem to wspomnę, iż CITI pokonało Weteranów i nam udało się zakończyć sezon na piątej lokacie.

………………………………….

Podsumowanie jesiennej Ligi Ursusa 2009

W zakończonej w ubiegłą sobotę lidze Ursusa zajęliśmy piąte miejsce. W porównaniu do zeszłorocznego osiągnięcia obniżyliśmy nieco loty, więc sezon musimy uznać raczej za mniej udany. Pięć zwycięstw i cztery porażki, bilans bramkowy 48-57 to nasz urobek, który pozwolił tylko na usadowienie się w środku stawki.

Na dorobek 15 punktów złożyły się aż dwa walkowery, dwa pewne zwycięstwa i jedno wywalczone w wyrównanej grze z outsiderem tabeli. Porażek doznaliśmy z absolutnymi dominantami – Warsaw Mix Team i Black & White, a także z Perfektem i FS Skorosze.

Pierwsze nasze dwa spotkania pokazały, że w walce o awans liczyć się nie będziemy. Dość dotkliwe przegrane w stosunku 7:13 i 4:13 z miejsca obsunęły nas aż na przedostatnie miejsce. Musimy dodać, że obie porażki były zasłużone i zaliczone z drużynami, które prezentowały poziom sporo lepszy od naszego. WMT i B&W są absolutnie poza naszym zasięgiem i tylko w przypadku pełnego zaangażowania i mobilizacji i sporej dozy szczęścia moglibyśmy im urwać punkty.

W kolejnym meczu zmierzyliśmy się z – jak się okazało – najgorszym teamem ligi. Mając olbrzymie kłopoty ze skompletowaniem składu (początek meczu graliśmy w osłabieniu) wygrywamy niemal rzutem na taśmę 7:6 strzelając decydującego gola trzy minuty przed zakończeniem. W tym meczu raczej nie popisaliśmy się, ale skoro zwycięzców się nie sądzi to należy przemilczeć naszą postawę.

Po dwutygodniowej przerwie spowodowanej Dniem Niepodległości Narodowej zagraliśmy z zespołem Perfekt. Przez 25 minut grając jak profesorowie zdecydowanie prowadziliśmy i w zasadzie nic nie zapowiadało katastrofy. Jednakże ona nastąpiła, w ciągu kilku chwil z wyniku 4-1 zrobiło się 4-5. Zupełny brak kondycji połączony z fatalnymi w skutkach błędami i zbyt indywidualnymi akcjami spowodował bardzo przykrą porażkę. Ostatecznie zebraliśmy łupnia ulegając 5:9 i do teraz trudno wyjaśnić przyczyny zapaści w II połowie.

Kolejne spotkanie miało dać odpowiedź na pytanie czy jeszcze prezentujemy jakiś poziom czy już spadliśmy na dno. Graliśmy z teamem PSŻW, który wespół z Bolsami okupował ostatnie miejsce. Scenariusz z poprzedniego meczu się jednak powtórzył, ale tym razem doszło do happy endu. Znowu początek meczu należy tylko do nas, nie dopuszczamy do żadnej groźnej akcji rywali a sami aplikujemy im siedem goli i wszystko ponownie zmierza po naszej myśli. Ale zaczęła się druga połowa i zaczęły się te same kłopoty. PSŻW doprowadzają do stanu 7:5 grając bardzo ambitnie. Na całe szczęście tym razem potrafiliśmy opanować emocje i wykorzystując dwie okazje spokojnie dowozimy zwycięstwo.

Następnie z racji walkowerów przypisaliśmy sobie sześć punktów, gdyż mecze z Weteranami i CITI się nie odbyły. Weterani nie byli w stanie zebrać składu, natomiast CITI miał problemy z dostosowaniem się do ostatecznego terminu. Ciężko cokolwiek powiedzieć co by było gdyby… Zespół CITI na pewno był bardzo zgrany, brali nawet udział w turniejach bankowych. Weterani z kolei przez pryzmat wyników wydawali się jak najbardziej w naszym zasięgu.

Mecz przedostatniej kolejki z FC Siepacze przebiegał już w pełni pod nasze dyktando. Od pierwszych minut, gdy objęliśmy prowadzenie do samego końca narzuciliśmy własny styl gry i bardzo pewnie wygraliśmy 7:3. Ostatnim meczem był pojedynek z FC Skorosze, który decydował o czwartym miejscu w tabeli. Na to spotkanie stawiło nas się aż 10 osób, co powszechnie zostało uznane za główną przyczynę porażki. Na boisku nie było w ogóle drużyny tylko pięć „indywidualności”. Brak pomysłu, ambicji i masa błędów sprawiły, że musieliśmy uznać wyższość nieźle zorganizowanych gości w stosunku 3:6.

W przekroju całego sezonu tylko dwa mecze zagraliśmy bardzo fajnie – z FC Siepaczami i z WMT. W pierwszym przypadku udało się pewnie wygrać, w drugim jednak zabrakło umiejętności. Zanotowaliśmy dwie spore wpadki, bo za takie trzeba uznać przegranie wygranego meczu z Perfektem i bezapelacyjną porażkę ze Skoroszami. Dostaliśmy potrójną niespodziankę od losu w postaci dwóch walkowerów i wymęczonego zwycięstwa nad Bolsami. Była też porządna lekcja od B&W. Sezon więc może nie był stracony, ale zagraliśmy poniżej oczekiwań. Często mieliśmy spore kłopoty z zebraniem pełnego składu kilkakrotnie grając bez żadnych rezerwowych.

Liga Ursusa – jesień 2010

Październik 23rd, 2009 by Maciek

25.09.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – Galacticos 3:6

02.10.2010 godz. 09:50 Stołeczny NISSANzone – Jeden4 5:5

09.10.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – Aby Remis 5:4

16.10.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – Las Palmas 6:6

23.10.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – FC Skorosze 3:0

30.10.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – International Level 2:4

06.11.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – PSŻW 8:3

13.11.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzone – Ale Urwał 11:4

20.11.2010 godz. 09:00 Stołeczny NISSANzoneŁepki 3:6

—————————————————————————————————————————————–

  Zespół Mecze Pkt Bramki
           
1 Łepki 8 18 49 42
2 Las Palmas 8 16 52 28
3 International Level 8 16 42 24
4 Stołeczny NISSANzone 8 14 43 32
5 FC Skorosze 8 12 33 22
6 Jeden4 8 10 35 49
7 PSŻW 8 7 31 41
8 Ale Urwał 8 6 31 38
9 Aby Remis 8 4 35 54

—————————————————————————————————————————————–



Stołeczny NISSANzone – Galacticos 3:6

Na przedmeczową odprawę stawiło się sześciu zawodników w czarnych strojach – bramkarz Scarab, Maciek, Grzechu, Marek, Pawlo i Krzychu.

Początek spotkania był senny. Galaktyczni szukali swojego szczęścia w strzałach z daleka a Stołeczni próbowali wejść w mecz. Pierwszy gol dla gości padł bo błędzie Krzycha, który nie upilnował napastnika rywali, który po rzucie rożnym wpakował piłkę do bramki. Wyrównanie przyszło dość łatwo, szybko i również po kornerze. Dośrodkowanie Grzecha zakończył samobójczym strzałem zawodnik Galacticos. Wynik 1-1 długo się nie utrzymał, gdyż duży błąd przy wyprowadzeniu akcji popełnił słaby tego dnia Maciek i młodzież ponownie miała powody do zadowolenia.

Maciek winę odkupił kilka minut później, gdy zdecydował się na strzał zza linii środkowej. Piłka skozłowała przed bramkarzem, który tak niezgrabnie zabierał się do interwencji, że przepuścił ten strzał. W tym momencie sporą już przewagę mieli zawodnicy SNZ, lecz seryjnie popełniali błędy w ataku marnując swoje okazje. Do przerwy więc wynik nie uległ zmianie.

Drugie dwadzieścia minut zaczęło się od dużej przewagi Stołecznego NISSANzone. Raz po raz sunęły ataki na bramkę Galacticos, lecz celnie udało się strzelić raz. Długie podanie Maćka wykorzystał Grzechu, który głową skierował piłkę do bramki. Po tym golu wciąż SNZ posiadali przewagę, rywale jedynie mogli próbować strzałów z dość dużej odległości. Niestety jeden taki strzał okazał się życiowym i ponownie mieliśmy remis.

Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatnich 7 minutach. Brak sił Stołecznych został dotkliwie wykorzystany. Końcówki spotkania także nie będzie mile wspominał Maciek, który dwukrotnie popełnił wielbłądy pozwalając na zdobycie goli nr 5 i 6.

Z przebiegu całego spotkania lepszym zespołem był na pewno team Nissana, lecz z takimi celownikami nic ugrać się nie da. Nie pomogło także szczęście, gdyż piłka po strzałach naszych piłkarzy trafiała w poprzeczkę i dwukrotnie w słupek. Galacticos wykorzystali swoje okazje i dwukrotnie jeszcze byli w sytuacjach sam na sam. Konsekwentnie szukali szczęścia w strzałach z daleka, gdyż dość szczelna obrona SNZ nie pozwalała na wiele.

Stołeczny NISSANzone – Jeden4 5:5

W spotkaniu tym wystąpili Pawlo jako bramkarz, oraz Maciek i Olej. Gościnnie wspomógł nas też Michał. Cały mecz żywcem przypominał niedawny pojedynek Legia – Lech. W rolę Legionistów wcielili się zawodnicy SNZ. I połowa toczyła się pod dużym dyktandem Jeden4. Rywale zdecydowanie wykorzystywali przewagę w polu grając bardzo zespołowo i często przenosząc grę na skrzydła. Przynosiło im to wymierne korzyści w postaci bramek. Przez kwadrans zespół Stołecznych w zasadzie nie stworzył sobie okazji golowej i miał spore problemy z opuszczeniem własnej połowy. Wyjątkiem był kontratak Oleja, który jednak w sytuacji sam na sam spudłował. Działo się to już przy stanie 0-2, gdyż dobrze grający Jeden4 wykorzystali tylko dwie z kilku swoich okazji. Później dołożyli kolejne dwa trafienia i od wyniku 0-4 spoczęli na laurach. Kilka sekund przed przerwą na rajd zdecydował się nasz bramkarz, który po wymianie podań z Olejem strzelił dość lekko w stronę bramki. Na nasze szczęście bramkarz rywali był myślami zupełnie gdzie indziej i puścił swoistego klopsa. Zaraz po tej akcji sędzia zakończył I połowę.

Na drugie dwadzieścia minut wyszły zupełnie inne zespoły. Stołeczni zwarli szyki obronne i raz po raz wyprowadzali bardzo groźne kontry. Jeden4 z kolei zupełnie stanęli. Nie mieli żadnego pomysłu na rozmontowanie defensywy SNZ. Pierwsze kilka minut dawało jeszcze J4 nadzieję, że nic im się w tym meczu nie stanie. Dwa słupki, kilka niewykorzystanych doskonałych kontr w wykonaniu naszego zespołu i na tablicy wciąż było tylko 1:4. Jednak zaraz po tym w końcu odblokował się Olej i strzelił bramkę nr 2. Chwilę później na 3:4 strzelił ponownie nasz najlepszy snajper i w szeregach rywali można było wyczuć niedowierzanie. Było ono potęgowane wciąż dużą niemocą, gdyż obrona Stołecznych nadal była monolitem a rzadkie strzały z daleka były zupełnie niegroźne. Na 5 minut przed końcem piłkę pod własnym polem karnym przejął Maciek, który bardzo ładnym strzałem przez niemal całe boisko doprowadził do remisu. Następnie obudzili się rywale, którzy wypracowali sobie dwie doskonałe okazje, lecz szczęście trwało przy Stołecznych. Niestety kolejna okazja okazała się bramkową. Rajd skrzydłem zakończył się minięciem naszego obrońcy i bramkarza, po czym napastnik J4 bez problemu skierował piłkę do pustej bramki. Do końca pozostawało 2,5 minuty. Chwilę potem fantastycznym podaniem Maciek uruchomił Michała, który znalazł się oko w oko z bramkarzem. Jego strzał byłby skuteczny gdyby nie zatrzymanie piłki ręką. Rzecz się działa poza polem karnym, więc sędzia słusznie odgwizdał rzut wolny i pokazał czerwoną kartkę bramkarzowi rywali. Na ostatnią minutę siły więc się wyrównały. Rzut wolny co prawda został wykonany fatalnie przez Maćka, lecz następna szarża okazała się decydująca. Olej otrzymał dokładne podanie i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Po tym golu sędzia zakończył ten dramatyczny pojedynek.

Stołeczny NISSANzone – Aby Remis 5:4

Rozgrzewka naszych piłkarzy rozpoczęła się dziś już 45 minut przed spotkaniem co zapewne miało przełożenie na formę Scaraba, Maćka i Pawla, którzy szlifowali swoje zagrania. Później dołączyli jeszcze Olej, Grzechu i Marcos i w sześcioosobowym zestawieniu przystąpiliśmy do meczu.

Od początku optyczną przewagę posiadali zawodnicy Aby Remis. Założyli pressing na całym boisku uniemożliwiając naszym piłkarzom spokojne rozegranie piłki. Paliwem na taką grę była bardzo szeroka kadra na ten mecz, gdyż rywali stawiło się dzisiaj 10.

Pierwsze minuty wskazywały, że będzie to zacięty bój. AR nie potrafili co prawda stworzyć sobie dogodnych okazji, ale swoich szans szukali w strzałach z daleka. Gra SNZ z kolei skupiła się na wyczekiwaniu na błędy i budowaniu kontr. Po jednej z nich na prowadzenie wyprowadził Stołecznych Grzechu skutecznie finalizując swój rajd po skrzydle. Chwilę później sytuację sam na sam wykorzystał Olej, który później strzelił celnie po dokładnym rozegraniu rzutu wolnego. Dość szybko nasi piłkarze wypracowali więc bezpieczną przewagę 3:0 i mogli kontrolować dalsze minuty. Piłkarze AR wciąż mieli kłopoty ze sforsowaniem dobrej defensywy Stołecznych. Dość powiedzieć, że w przekroju całego spotkania tylko raz stanęli oko w oko ze Scarabem i na nasze szczęście tej sytuacji nie wykorzystali. Jednak w końcu doprecyzowali swoje celowniki i zaczęli odrabiać straty. Najpierw silnym uderzeniem z narożnika pola karnego popisał się jeden z rywali i zdobył bramkę kontaktową. Kilka chwil później było już 3:2. Po szybkiej akcji rywal ponownie oddał strzał z tego samego miejsca i ponownie był on skuteczny. Trzeba jednak dodać, że przyjmując piłkę pomógł sobie ręką. Do przerwy było więc 3:2.

Druga połowa nie różniła się od pierwszej – wciąż więcej przy piłce byli gracze Aby Remis a Stołeczni szukali swoich okazji w szybkich wypadach. Początek w wykonaniu SNZ równie dobry jak pierwszych 20 minut. Grzechu dostał dokładne podanie, okiwał obrońcę i strzelił technicznie obok bramkarza. Jednak i z takich opresji piłkarze Aby Remis potrafili wyjść obronną ręką. Chwila nieuwagi Maćka w obronie i było już 4:3. Przepuścił on długą piłkę kierowaną do wysuniętego napastnika, który ładnie ją przyjął, wymanewrował Scaraba i skierował ją do siatki. Następnie ten sam napastnik świetnym zwodem zwiódł Maćka przy linii bocznej i bez problemu pokonał naszego bramkarza. Mieliśmy więc kolejny remis a do końca pozostawało niewiele czasu. Po tym golu nasi zawodnicy zaatakowali z nieco większym ryzykiem. Kilku akcjom brakowało przysłowiowej kropki nad i, brakowało nieco dokładności. Gra była wyrównana, lecz piłkarze obu drużyn stwarzali sobie mało okazji strzeleckich. Na szczęście kilka minut przed końcem Stołeczni wyprowadzili świetną kontrę – Olej zagrał na skrzydło do Pawla, który bez problemu ustalił wynik meczu. Tym razem rywale wyrównać już nie zdołali, choć mieli dwie okazje z rzutów wolnych. Drugi z nich wykonali jednak w tak niefrasobliwy sposób, że szansa przepadła. Po tym wydarzeniu sędzia zakończył spotkanie.

Cały mecz mógł się podobać. Było bardzo dużo walki i ambitnej gry. Nie zawsze wychodziły składne akcje, nie zawsze podania było dokładne, ale przez czterdzieści minut piłkarze dali z siebie wszystko. Aby Remis zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko i równie dobrze to oni mogli zgarnąć trzy punkty. Brawa dla całej szóstki, która wywalczyła dziś pierwsze zwycięstwo w lidze przedłużając walkę o czołówkę tabeli.

Naszym zawodnikom należą się słowa uznania za postawę na boisku. Pod koniec meczu oddychali rękawami, jednak dążyli do uzyskania korzystnego wyniku. Z przebiegu całego spotkania rywalom należy wytknąć niefrasobliwość i zwykłe cwaniactwo i pewność siebie, które kosztowały ich utratę pewnego zwycięstwa. Z kolei nasi piłkarze zaimponowali wolą walki i ambicją, które to pozwoliły zdobyć jeden punkt. Punkt, który przed meczem wzięlibyśmy w ciemno, natomiast po spotkaniu pozostał jednak spory niedosyt.

Stołeczny NISSANzone – Las Palmas 6:6

Kadra Stołecznych na ten mecz była szeroka jak nigdy w tym sezonie. Na bramce zagrał Krzychu, a dalej Maciek, Grzechu, Marcos, Olej i Aster.

Początek spotkania przebiegał pod zdecydowane dyktando Stołecznych. Kilka niewykorzystanych świetnych okazji pozwalało uwierzyć w łatwe trzy punkty. Kropką nad i był gol Oleja, który w końcu celnie trafił a była to jego czwarta sytuacja. Od tego momentu jednak Las Palmas zaczął grać. Mecz stał się wyrównany a wszystkie gole, które później padły były wynikiem sporych błędów w obronie obu zespołów.

Tak więc najpierw były dwa klopsy w kryciu SNZ, które bez żadnych problemów wykorzystali rywale obejmując prowadzenie 2:1. Stołecznym udało się wyrównać po kolejnym golu Oleja, który skorzystał z niezdecydowania obrońców. Na przerwę jednak nasi piłkarze schodzili przegrywając. Fatalne wyjście do piłki Krzycha we własnym polu karnym skończyło się trzecim golem dla rywala.

Początek drugiej połowy niech zostanie jak najszybciej zapomniany. Przez pierwszą minutę LP strzelają naszym dwa gole po dwóch identycznych akcjach. Rajd lewym skrzydłem kończył się zgraniem piłki na środek pola karnego, gdzie czekał zupełnie nieobstawiony napastnik Las Palmas. Problemów ze skierowaniem piłki do pustej bramki nie miał bo mieć nie powinien i w ten sposób Stołeczny NISSANzone przegrywał już 2:5.

Następnie trzy kurioza były już dla nas. Najpierw mocno wstrzelone zagranie z autu obrońca LP odbił w stronę swojej bramki. Bramkarz popisał się instynktowną interwencją, lecz przy dobitce Marcosa był bez szans. Później po sporym zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się Olej zmniejszając rozmiary porażki. A na koniec piłkę kopniętą z autu przez Maćka do własnej bramki skierował samobójczym strzałem bramkarz Las Palmas. Gdy wydawało się, że ofensywa SNZ będzie trwała nadal Olejowi przytrafił się błąd na środku boiska. Piłka mu odskoczyła, przejął ją napastnik LP który w sytuacji sam na sam nie dał szans naszemu bramkarzowi. Stołeczni jednak i z tych opresji wyszli obronną ręką. Składna akcja zakończyła się strzałem Astera ze skrzydła po którym Stołeczni doprowadzili do remisu 6:6. W ostatnich sekundach po dziwnej decyzji sędziego Las Palmas jeszcze mieli rzut wolny z pola karnego lecz piłka po strzale trafiła w mur.

Stołeczni zremisowali spotkanie, które jednak powinni wygrać. W całym spotkaniu stworzyli sporo więcej okazji strzeleckich, trzykrotnie trafili w słupek bramki Las Palmas. Rywale zaskoczyli dziś wielką ambicją i grą na całym boisku. Jest to już dobry zespół i każdy w lidze powinien się z nim liczyć.

Stołeczny NISSANzone – FC Skorosze 3:0

W świetnym stylu Stołeczni przerwali czarną serię porażek z zespołem FC Skorosze. W tym bardzo dobrym spotkaniu oba zespoły pokazały sporo fajnego futbolu a świetnie zorganizowane defensywy nie pozwalały na wiele.

Kadra Stołecznych na ten mecz wyglądała następująco: Scarab na bramce, oraz Maciek, Grzechu, Pawlo, Olej i Aster.

Początek spotkania przebiegał pod sporą dominacją Stołecznego NISSANzone. Przez pierwsze kilka minut Skoroszanie nie potrafili rozegrać składnej akcji a wynikało to z bardzo ścisłego krycia rywali przez naszych zawodników. Okres ten kończy się golem Oleja, który przejął piłkę przy linii pola karnego i zdecydował się na strzał. Futbolówka po rykoszecie od obrońcy wpadła tuż przy słupku pomimo interwencji bramkarza. Od tego momentu gra się wyrównała. FCS mieli więcej swobody i starali się to wykorzystać. Niemniej gra obronna Stołecznych nadal na wiele nie pozwalała. Zawodnicy FC Skoroszy szukali szczęścia w strzałach z dystansu, lecz celowniki tego dnia mieli ustawione fatalnie.

W okresie lekkiej dominacji gości bramkę zdobyli Stołeczni. Maciek świetnie przeciął podanie do napastnika rywali i w indywidualnej akcji znalazł się sam na sam z bramkarzem pokonując go płaskim strzałem w długi róg. Gol ten wprowadził sporo zamieszania w szeregi Skoroszy, którzy do końca I połowy nie stworzyli sobie groźniejszych okazji.

Za to drugie dwadzieścia minut rozpoczęło się od mocnego uderzenia FCS. Nissanowcy zupełnie pogubili się w obronie i minęło sporo minut, aby gra powróciła na właściwe tory. W tym czasie kilkukrotnie zagotowało się pod bramką Scaraba, lecz jego umiejętnościom i szczęściu możemy dziękować za zero z tyłu. Niemal cała II połowa to ataki Skoroszan szukających gola kontaktowego i groźne kontrakcje SNZ. Po jednej z nich Olej trafił piłką w poprzeczkę. Dwukrotnie też nasi piłkarze zmarnowali sytuacje sam na sam. Dobrze, że w końcu zaskoczyła gra w obronie i znów zawodnicy FC Skoroszy musieli się sporo napracować aby stworzyć sobie okazję do oddania strzału.

W 35 minucie Stołeczni strzelają gola numer trzy. Olej mocno zagrał piłkę z autu w pole karne a tam obrońca Skoroszy musnął piłkę, która wpadła do siatki. Ten gol był przysłowiowym gwoździem do trumny dla FCS. Ostatnie pięć minut to spokojne wyczekiwanie na końcowy gwizdek sędziego. Ułatwili to także rywale, którzy wprowadzili na boisko drugi garnitur.

Szlagierowe spotkanie II ligi Ursusa nie zawiodło. Było to naprawdę dobre spotkanie i cieszyć musi, że obrona Stołecznych tworząc niemal monolit zagrała bez strat. Szukając jakichkolwiek uwag można się pokusić o stwierdzenie słabej skuteczności, gdyż kilka akcji powinno zakończyć się golami.

Skorosze potwierdziły, że są mocną ekipą i na pewno do ostatniej kolejki będzie trwała walka o pozycję lidera.

Na koniec należy wspomnieć o przykrej sytuacji, po której Aster pojechał do szpitala w Pruszkowie. Do zagranej górnej piłki wyskoczył razem z bramkarzem rywali. Jako że akcja działa się poza polem karnym obaj chcieli ją zagrać głową. Uczynili to tak niefortunnie, że zderzyli się głowami właśnie. Bramkarz Skoroszy ma sporego guza, natomiast nasz piłkarz ma pokaźne pęknięcie na czole. W szpitalu czekało go założenie szwów. Wracaj do dobrej formy Aster!

Stołeczny NISSANzone – International Level 2:4

Otwartą, ubiegłotygodniową wygraną, furtkę do I ligowego awansu zamknęli dziś gracze IL. Zasłużenie pokonali oni bowiem Stołeczny NISSANzone, gdyż nasi piłkarze zaprezentowali jedynie 50% tego, co w wygranym meczu ze Skoroszami.

Kadra SNZ jak zwykle była dziś dość skromna. Scarab, Maciek, Grzechu, Olej i Pawlo walczyli przez cały mecz bez żadnych zmian.

Początek meczu był wręcz wyśmienity. Piłkarze IL jedynie zdołali wybić piłkę na rzut rożny a już przegrywali. Zagraną przez Pawla piłkę z kornera strzałem samobójczym skierował do siatki obrońca rywali. Radość nie trwała długo, gdyż IL zdominowali kilka kolejnych minut zmuszając niekiedy Stołecznych do wybijania piłki na oślep. Okres ten zakończył się wyrównaniem. Ze skrzydła mocnym strzałem popisał się zawodnik gości, Scarab z trudem sparował piłkę do boku a tam niepilnowany zawodnik gości skierował ja do pustej bramki. Chwilę później Stołecznym umknął nawet remis. Na strzał z daleka zdecydował się rywal, nie popisał się niestety Scarab przepuszczając piłkę pod brzuchem i mieliśmy 1:2.

Po tym wydarzeniu gra się wyrównała. Piłkarze obu zespołów nie stwarzali sobie dogodnych okazji, gdyż w defensywie obie drużyny grały bez zarzutów a nieliczne strzały z dystansu były niecelne bądź padały łupem bramkarzy. Na kilka minut przed końcem połowy na rajd zdecydował się Maciek. Wymanewrował dwóch obrońców IL i strzelił przy słupku. Fantastycznie spisał się bramkarz, który cudem zbił piłkę na róg. Po nim jednak piłka trafiła do Grzecha, który lobem pokonał bramkarza doprowadzając do remisu. Jeszcze w ostatniej akcji doskonałą okazję miał Maciek, lecz jego strzał był fatalny i sędzia zakończył I połowę.

Druga odsłona była również wyrównana. Sporo błędów Stołecznych uchodziło im jednak bezkarnie, gdyż zawodnicy International Level także mieli problemy ze składnym rozegraniem. Do 35 minuty groźniej atakowali piłkarze SNZ, lecz brakowało im skuteczności bądź szczęścia jak przy strzale Oleja w poprzeczkę. Seriami wykonywali także rzuty rożne i z autu, lecz bez pożytku. Po jednym z rogów zbyt lekko wycofał piłkę Pawlo, przejęli ją zawodnicy IL i pomknęli we dwóch na samotnego Scaraba. Skończyło się to oczywiście golem i w zasadzie zakończyło mecz. Szarpanie się w ostatnich minutach naszych zawodników, którzy także nie mieli już sił zakończyło się jeszcze jedną stratą gola – także po szybkiej kontrze IL. Napastnik dostał piłkę ze skrzydła i trafił do bramki.

Wynik taki niemal redukuje szanse awansu do zera. Teraz Stołeczni muszą wygrać trzy pozostałe mecze i liczyć na fartowne rozstrzygnięcia w innych spotkaniach. A szkoda straconej szansy, gdyż IL byli na pewno łatwiejszym rywalem niż FC Skorosze i pokonanie ich powinno być niemal obowiązkiem. Zawodnicy International Level grali jednak bardziej zespołowo, dużo bardziej ambitnie i z większym zębem. Naszym piłkarzom zabrakło kropki nad i w każdym piłkarskim elemencie.

Stołeczny NISSANzone – PSŻW 8:3

Mecz odbył się w anormalnych warunkach przy padającym deszczu i całkowicie przemokniętym boisku, więc grania w piłkę było bardzo mało. Zdecydowanie lepiej przystosowali się Stołeczni i odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.

Kadra SNZ tradycyjnie już zawierała tylko pięć osób: Pawlo w bramce, Maciek, Grzechu, Marcos i Olej.

Po całonocnych opadach boisko zupełnie nie nadawało się do gry. Wszędobylskie kałuże i namoknięta nawierzchnia skutecznie zapobiegły graniu w piłkę. Widzieliśmy więc przypadkowe akcje, sporo kopaniny i dużo biegania. Piłkarze Stołecznych mieli dużo mniejsze problemy z adaptacją do takich warunków, więc przez cały mecz narzucili swój styl gry. Gracze PSŻW szukali szczęścia jedynie w indywidualnych akcjach bądź strzałach z bardzo daleka.

W I połowie była tylko chwila, podczas której zwycięstwo SNZ mogło być zagrożone. Po planowym prowadzeniu nasi piłkarze dali wbić sobie dwa gole. Jednak już do przerwy prowadzili oni 3:2. Druga połowa zaczęła się od mocnych ataków Stołecznych, którzy dorzucili dwie kolejne bramki. Po tym okresie swoją chwilę mieli zawodnicy PSŻW. Najpierw doprowadzili do wyniku 3:5 a następnie sędzia słusznie nie uznał bramki strzelonej z rzutu wolnego. Po tych wydarzeniach niepodzielnie już na boisku panowali Nissanowcy. Im także sędzia gola nie uznał, lecz tym razem zupełnie niesłusznie.

Skończyło się więc na wyniku 8:3. Piłkarze SNZ zachowali więc twarz do końca ligi walcząc o jak najwyższą pozycję. Drużyna PSŻW po sensacyjnym remisie w ubiegłym tygodniu tym razem miała za mało argumentów aby skutecznie walczyć o punkty.

Stołeczny NISSANzone – Ale Urwał 11:4

Bardzo słaby mecz rozegrali Stołeczni przeciwko grającym w czterech piłkarzom Ale Urwał. Tak naprawdę rywale wykazali się zdecydowanie większą ambicją i przy większej dozie szczęścia mogli nawet ugrać punkt.

Dość niespodziewanie na spotkanie stawiła się liczna kadra SNZ. W bramce zagrał Wieshaq, w polu Maciek, Pawlo, Olej, Grzechu, Michał i Tomasz.

Ale Urwał stawili się dziś w czteroosobowym zestawieniu i Stołeczni chyba przed meczem dopisali sobie trzy punkty. Zgubiła ich zbytnia pewność siebie i przez całe spotkanie można było policzyć na palcach jednej ręki składne akcje naszego zespołu. A sam mecz zaczął się  dość niespodziewanie od prowadzenia Ale Urwał. Zawodnik gości zdecydował się na strzał z daleka i przy nieporadnej interwencji naszego bramkarza piłka wpadła do siatki. Później AU próbowali niepokoić Wieshaqa jeszcze kilkoma takimi zagraniami i trzeba przyznać, że gdyby nie kilka słupków i poprzeczka mielibyśmy dużo większe kłopoty.

Później mieliśmy już akcje Stołecznych. Co prawda słowo akcje jest na wyrost, ale kończyły się one strzałami bądź bramkami więc można je zaliczyć jako udane. Przypadkowe zagrania, odpuszczanie krycia, przegrywane pojedynki jeden na jeden i dużo błędów w przyjęciu powodowały, iż gra była bardzo chaotyczna i szarpana. Do końca spotkania nie udało się poprawnie poukładać tych klocków i w zasadzie do 35 minuty wynik był sprawą otwartą. Najpierw jednak ze stanu 0:1 udało się wyciągnąć do wyniku 6:1. Golami podzielili się Olej, Michał, Grzechu i Pawlo. Gdy wydawało się, że mecz potoczy się zdecydowanie po myśli Stołecznych zawodnicy Ale Urwał przystąpili do swojej ofensywy. Trzykrotnie celnie trafili w bramkę i było już 6:4. Ostatnie chwile spotkania to już zdecydowana dominacja Nissanowców, którzy zaaplikowali jeszcze pięć goli i sędzia mógł zakończyć to dziwne spotkanie.

Nasi zawodnicy zupełnie nie wykorzystali szansy na pokaźne podreperowanie swojego bilansu bramkowego. Nie umieli skorzystać z dobrodziejstwa dwóch rezerwowych grając na pół gwizdka. Nie potrafili zupełnie zdominować trzech rywali w polu pozwalając im na strzały czy akcje indywidualne. Z taką grą nasz zespół miał szczęście, że trafił na słabszych jednak rywali.

Dane kontaktowe

Październik 21st, 2009 by Maciek

Kontakt do kapitana Stołecznego NISSANklubu:

gg: 3834535

maciejkedzior@wp.pl

« Previous Entries