Na przedmeczową odprawę stawiło się sześciu zawodników w czarnych strojach – bramkarz Scarab, Maciek, Grzechu, Marek, Pawlo i Krzychu.
Początek spotkania był senny. Galaktyczni szukali swojego szczęścia w strzałach z daleka a Stołeczni próbowali wejść w mecz. Pierwszy gol dla gości padł bo błędzie Krzycha, który nie upilnował napastnika rywali, który po rzucie rożnym wpakował piłkę do bramki. Wyrównanie przyszło dość łatwo, szybko i również po kornerze. Dośrodkowanie Grzecha zakończył samobójczym strzałem zawodnik Galacticos. Wynik 1-1 długo się nie utrzymał, gdyż duży błąd przy wyprowadzeniu akcji popełnił słaby tego dnia Maciek i młodzież ponownie miała powody do zadowolenia.
Maciek winę odkupił kilka minut później, gdy zdecydował się na strzał zza linii środkowej. Piłka skozłowała przed bramkarzem, który tak niezgrabnie zabierał się do interwencji, że przepuścił ten strzał. W tym momencie sporą już przewagę mieli zawodnicy SNZ, lecz seryjnie popełniali błędy w ataku marnując swoje okazje. Do przerwy więc wynik nie uległ zmianie.
Drugie dwadzieścia minut zaczęło się od dużej przewagi Stołecznego NISSANzone. Raz po raz sunęły ataki na bramkę Galacticos, lecz celnie udało się strzelić raz. Długie podanie Maćka wykorzystał Grzechu, który głową skierował piłkę do bramki. Po tym golu wciąż SNZ posiadali przewagę, rywale jedynie mogli próbować strzałów z dość dużej odległości. Niestety jeden taki strzał okazał się życiowym i ponownie mieliśmy remis.
Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatnich 7 minutach. Brak sił Stołecznych został dotkliwie wykorzystany. Końcówki spotkania także nie będzie mile wspominał Maciek, który dwukrotnie popełnił wielbłądy pozwalając na zdobycie goli nr 5 i 6.
Z przebiegu całego spotkania lepszym zespołem był na pewno team Nissana, lecz z takimi celownikami nic ugrać się nie da. Nie pomogło także szczęście, gdyż piłka po strzałach naszych piłkarzy trafiała w poprzeczkę i dwukrotnie w słupek. Galacticos wykorzystali swoje okazje i dwukrotnie jeszcze byli w sytuacjach sam na sam. Konsekwentnie szukali szczęścia w strzałach z daleka, gdyż dość szczelna obrona SNZ nie pozwalała na wiele.
Stołeczny NISSANzone – Jeden4 5:5
W spotkaniu tym wystąpili Pawlo jako bramkarz, oraz Maciek i Olej. Gościnnie wspomógł nas też Michał. Cały mecz żywcem przypominał niedawny pojedynek Legia – Lech. W rolę Legionistów wcielili się zawodnicy SNZ. I połowa toczyła się pod dużym dyktandem Jeden4. Rywale zdecydowanie wykorzystywali przewagę w polu grając bardzo zespołowo i często przenosząc grę na skrzydła. Przynosiło im to wymierne korzyści w postaci bramek. Przez kwadrans zespół Stołecznych w zasadzie nie stworzył sobie okazji golowej i miał spore problemy z opuszczeniem własnej połowy. Wyjątkiem był kontratak Oleja, który jednak w sytuacji sam na sam spudłował. Działo się to już przy stanie 0-2, gdyż dobrze grający Jeden4 wykorzystali tylko dwie z kilku swoich okazji. Później dołożyli kolejne dwa trafienia i od wyniku 0-4 spoczęli na laurach. Kilka sekund przed przerwą na rajd zdecydował się nasz bramkarz, który po wymianie podań z Olejem strzelił dość lekko w stronę bramki. Na nasze szczęście bramkarz rywali był myślami zupełnie gdzie indziej i puścił swoistego klopsa. Zaraz po tej akcji sędzia zakończył I połowę.
Na drugie dwadzieścia minut wyszły zupełnie inne zespoły. Stołeczni zwarli szyki obronne i raz po raz wyprowadzali bardzo groźne kontry. Jeden4 z kolei zupełnie stanęli. Nie mieli żadnego pomysłu na rozmontowanie defensywy SNZ. Pierwsze kilka minut dawało jeszcze J4 nadzieję, że nic im się w tym meczu nie stanie. Dwa słupki, kilka niewykorzystanych doskonałych kontr w wykonaniu naszego zespołu i na tablicy wciąż było tylko 1:4. Jednak zaraz po tym w końcu odblokował się Olej i strzelił bramkę nr 2. Chwilę później na 3:4 strzelił ponownie nasz najlepszy snajper i w szeregach rywali można było wyczuć niedowierzanie. Było ono potęgowane wciąż dużą niemocą, gdyż obrona Stołecznych nadal była monolitem a rzadkie strzały z daleka były zupełnie niegroźne. Na 5 minut przed końcem piłkę pod własnym polem karnym przejął Maciek, który bardzo ładnym strzałem przez niemal całe boisko doprowadził do remisu. Następnie obudzili się rywale, którzy wypracowali sobie dwie doskonałe okazje, lecz szczęście trwało przy Stołecznych. Niestety kolejna okazja okazała się bramkową. Rajd skrzydłem zakończył się minięciem naszego obrońcy i bramkarza, po czym napastnik J4 bez problemu skierował piłkę do pustej bramki. Do końca pozostawało 2,5 minuty. Chwilę potem fantastycznym podaniem Maciek uruchomił Michała, który znalazł się oko w oko z bramkarzem. Jego strzał byłby skuteczny gdyby nie zatrzymanie piłki ręką. Rzecz się działa poza polem karnym, więc sędzia słusznie odgwizdał rzut wolny i pokazał czerwoną kartkę bramkarzowi rywali. Na ostatnią minutę siły więc się wyrównały. Rzut wolny co prawda został wykonany fatalnie przez Maćka, lecz następna szarża okazała się decydująca. Olej otrzymał dokładne podanie i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Po tym golu sędzia zakończył ten dramatyczny pojedynek.
Stołeczny NISSANzone – Aby Remis 5:4
Rozgrzewka naszych piłkarzy rozpoczęła się dziś już 45 minut przed spotkaniem co zapewne miało przełożenie na formę Scaraba, Maćka i Pawla, którzy szlifowali swoje zagrania. Później dołączyli jeszcze Olej, Grzechu i Marcos i w sześcioosobowym zestawieniu przystąpiliśmy do meczu.
Od początku optyczną przewagę posiadali zawodnicy Aby Remis. Założyli pressing na całym boisku uniemożliwiając naszym piłkarzom spokojne rozegranie piłki. Paliwem na taką grę była bardzo szeroka kadra na ten mecz, gdyż rywali stawiło się dzisiaj 10.
Pierwsze minuty wskazywały, że będzie to zacięty bój. AR nie potrafili co prawda stworzyć sobie dogodnych okazji, ale swoich szans szukali w strzałach z daleka. Gra SNZ z kolei skupiła się na wyczekiwaniu na błędy i budowaniu kontr. Po jednej z nich na prowadzenie wyprowadził Stołecznych Grzechu skutecznie finalizując swój rajd po skrzydle. Chwilę później sytuację sam na sam wykorzystał Olej, który później strzelił celnie po dokładnym rozegraniu rzutu wolnego. Dość szybko nasi piłkarze wypracowali więc bezpieczną przewagę 3:0 i mogli kontrolować dalsze minuty. Piłkarze AR wciąż mieli kłopoty ze sforsowaniem dobrej defensywy Stołecznych. Dość powiedzieć, że w przekroju całego spotkania tylko raz stanęli oko w oko ze Scarabem i na nasze szczęście tej sytuacji nie wykorzystali. Jednak w końcu doprecyzowali swoje celowniki i zaczęli odrabiać straty. Najpierw silnym uderzeniem z narożnika pola karnego popisał się jeden z rywali i zdobył bramkę kontaktową. Kilka chwil później było już 3:2. Po szybkiej akcji rywal ponownie oddał strzał z tego samego miejsca i ponownie był on skuteczny. Trzeba jednak dodać, że przyjmując piłkę pomógł sobie ręką. Do przerwy było więc 3:2.
Druga połowa nie różniła się od pierwszej – wciąż więcej przy piłce byli gracze Aby Remis a Stołeczni szukali swoich okazji w szybkich wypadach. Początek w wykonaniu SNZ równie dobry jak pierwszych 20 minut. Grzechu dostał dokładne podanie, okiwał obrońcę i strzelił technicznie obok bramkarza. Jednak i z takich opresji piłkarze Aby Remis potrafili wyjść obronną ręką. Chwila nieuwagi Maćka w obronie i było już 4:3. Przepuścił on długą piłkę kierowaną do wysuniętego napastnika, który ładnie ją przyjął, wymanewrował Scaraba i skierował ją do siatki. Następnie ten sam napastnik świetnym zwodem zwiódł Maćka przy linii bocznej i bez problemu pokonał naszego bramkarza. Mieliśmy więc kolejny remis a do końca pozostawało niewiele czasu. Po tym golu nasi zawodnicy zaatakowali z nieco większym ryzykiem. Kilku akcjom brakowało przysłowiowej kropki nad i, brakowało nieco dokładności. Gra była wyrównana, lecz piłkarze obu drużyn stwarzali sobie mało okazji strzeleckich. Na szczęście kilka minut przed końcem Stołeczni wyprowadzili świetną kontrę – Olej zagrał na skrzydło do Pawla, który bez problemu ustalił wynik meczu. Tym razem rywale wyrównać już nie zdołali, choć mieli dwie okazje z rzutów wolnych. Drugi z nich wykonali jednak w tak niefrasobliwy sposób, że szansa przepadła. Po tym wydarzeniu sędzia zakończył spotkanie.
Cały mecz mógł się podobać. Było bardzo dużo walki i ambitnej gry. Nie zawsze wychodziły składne akcje, nie zawsze podania było dokładne, ale przez czterdzieści minut piłkarze dali z siebie wszystko. Aby Remis zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko i równie dobrze to oni mogli zgarnąć trzy punkty. Brawa dla całej szóstki, która wywalczyła dziś pierwsze zwycięstwo w lidze przedłużając walkę o czołówkę tabeli.
Naszym zawodnikom należą się słowa uznania za postawę na boisku. Pod koniec meczu oddychali rękawami, jednak dążyli do uzyskania korzystnego wyniku. Z przebiegu całego spotkania rywalom należy wytknąć niefrasobliwość i zwykłe cwaniactwo i pewność siebie, które kosztowały ich utratę pewnego zwycięstwa. Z kolei nasi piłkarze zaimponowali wolą walki i ambicją, które to pozwoliły zdobyć jeden punkt. Punkt, który przed meczem wzięlibyśmy w ciemno, natomiast po spotkaniu pozostał jednak spory niedosyt.
Stołeczny NISSANzone – Las Palmas 6:6
Kadra Stołecznych na ten mecz była szeroka jak nigdy w tym sezonie. Na bramce zagrał Krzychu, a dalej Maciek, Grzechu, Marcos, Olej i Aster.
Początek spotkania przebiegał pod zdecydowane dyktando Stołecznych. Kilka niewykorzystanych świetnych okazji pozwalało uwierzyć w łatwe trzy punkty. Kropką nad i był gol Oleja, który w końcu celnie trafił a była to jego czwarta sytuacja. Od tego momentu jednak Las Palmas zaczął grać. Mecz stał się wyrównany a wszystkie gole, które później padły były wynikiem sporych błędów w obronie obu zespołów.
Tak więc najpierw były dwa klopsy w kryciu SNZ, które bez żadnych problemów wykorzystali rywale obejmując prowadzenie 2:1. Stołecznym udało się wyrównać po kolejnym golu Oleja, który skorzystał z niezdecydowania obrońców. Na przerwę jednak nasi piłkarze schodzili przegrywając. Fatalne wyjście do piłki Krzycha we własnym polu karnym skończyło się trzecim golem dla rywala.
Początek drugiej połowy niech zostanie jak najszybciej zapomniany. Przez pierwszą minutę LP strzelają naszym dwa gole po dwóch identycznych akcjach. Rajd lewym skrzydłem kończył się zgraniem piłki na środek pola karnego, gdzie czekał zupełnie nieobstawiony napastnik Las Palmas. Problemów ze skierowaniem piłki do pustej bramki nie miał bo mieć nie powinien i w ten sposób Stołeczny NISSANzone przegrywał już 2:5.
Następnie trzy kurioza były już dla nas. Najpierw mocno wstrzelone zagranie z autu obrońca LP odbił w stronę swojej bramki. Bramkarz popisał się instynktowną interwencją, lecz przy dobitce Marcosa był bez szans. Później po sporym zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się Olej zmniejszając rozmiary porażki. A na koniec piłkę kopniętą z autu przez Maćka do własnej bramki skierował samobójczym strzałem bramkarz Las Palmas. Gdy wydawało się, że ofensywa SNZ będzie trwała nadal Olejowi przytrafił się błąd na środku boiska. Piłka mu odskoczyła, przejął ją napastnik LP który w sytuacji sam na sam nie dał szans naszemu bramkarzowi. Stołeczni jednak i z tych opresji wyszli obronną ręką. Składna akcja zakończyła się strzałem Astera ze skrzydła po którym Stołeczni doprowadzili do remisu 6:6. W ostatnich sekundach po dziwnej decyzji sędziego Las Palmas jeszcze mieli rzut wolny z pola karnego lecz piłka po strzale trafiła w mur.
Stołeczni zremisowali spotkanie, które jednak powinni wygrać. W całym spotkaniu stworzyli sporo więcej okazji strzeleckich, trzykrotnie trafili w słupek bramki Las Palmas. Rywale zaskoczyli dziś wielką ambicją i grą na całym boisku. Jest to już dobry zespół i każdy w lidze powinien się z nim liczyć.
Stołeczny NISSANzone – FC Skorosze 3:0
W świetnym stylu Stołeczni przerwali czarną serię porażek z zespołem FC Skorosze. W tym bardzo dobrym spotkaniu oba zespoły pokazały sporo fajnego futbolu a świetnie zorganizowane defensywy nie pozwalały na wiele.
Kadra Stołecznych na ten mecz wyglądała następująco: Scarab na bramce, oraz Maciek, Grzechu, Pawlo, Olej i Aster.
Początek spotkania przebiegał pod sporą dominacją Stołecznego NISSANzone. Przez pierwsze kilka minut Skoroszanie nie potrafili rozegrać składnej akcji a wynikało to z bardzo ścisłego krycia rywali przez naszych zawodników. Okres ten kończy się golem Oleja, który przejął piłkę przy linii pola karnego i zdecydował się na strzał. Futbolówka po rykoszecie od obrońcy wpadła tuż przy słupku pomimo interwencji bramkarza. Od tego momentu gra się wyrównała. FCS mieli więcej swobody i starali się to wykorzystać. Niemniej gra obronna Stołecznych nadal na wiele nie pozwalała. Zawodnicy FC Skoroszy szukali szczęścia w strzałach z dystansu, lecz celowniki tego dnia mieli ustawione fatalnie.
W okresie lekkiej dominacji gości bramkę zdobyli Stołeczni. Maciek świetnie przeciął podanie do napastnika rywali i w indywidualnej akcji znalazł się sam na sam z bramkarzem pokonując go płaskim strzałem w długi róg. Gol ten wprowadził sporo zamieszania w szeregi Skoroszy, którzy do końca I połowy nie stworzyli sobie groźniejszych okazji.
Za to drugie dwadzieścia minut rozpoczęło się od mocnego uderzenia FCS. Nissanowcy zupełnie pogubili się w obronie i minęło sporo minut, aby gra powróciła na właściwe tory. W tym czasie kilkukrotnie zagotowało się pod bramką Scaraba, lecz jego umiejętnościom i szczęściu możemy dziękować za zero z tyłu. Niemal cała II połowa to ataki Skoroszan szukających gola kontaktowego i groźne kontrakcje SNZ. Po jednej z nich Olej trafił piłką w poprzeczkę. Dwukrotnie też nasi piłkarze zmarnowali sytuacje sam na sam. Dobrze, że w końcu zaskoczyła gra w obronie i znów zawodnicy FC Skoroszy musieli się sporo napracować aby stworzyć sobie okazję do oddania strzału.
W 35 minucie Stołeczni strzelają gola numer trzy. Olej mocno zagrał piłkę z autu w pole karne a tam obrońca Skoroszy musnął piłkę, która wpadła do siatki. Ten gol był przysłowiowym gwoździem do trumny dla FCS. Ostatnie pięć minut to spokojne wyczekiwanie na końcowy gwizdek sędziego. Ułatwili to także rywale, którzy wprowadzili na boisko drugi garnitur.
Szlagierowe spotkanie II ligi Ursusa nie zawiodło. Było to naprawdę dobre spotkanie i cieszyć musi, że obrona Stołecznych tworząc niemal monolit zagrała bez strat. Szukając jakichkolwiek uwag można się pokusić o stwierdzenie słabej skuteczności, gdyż kilka akcji powinno zakończyć się golami.
Skorosze potwierdziły, że są mocną ekipą i na pewno do ostatniej kolejki będzie trwała walka o pozycję lidera.
Na koniec należy wspomnieć o przykrej sytuacji, po której Aster pojechał do szpitala w Pruszkowie. Do zagranej górnej piłki wyskoczył razem z bramkarzem rywali. Jako że akcja działa się poza polem karnym obaj chcieli ją zagrać głową. Uczynili to tak niefortunnie, że zderzyli się głowami właśnie. Bramkarz Skoroszy ma sporego guza, natomiast nasz piłkarz ma pokaźne pęknięcie na czole. W szpitalu czekało go założenie szwów. Wracaj do dobrej formy Aster!
Stołeczny NISSANzone – International Level 2:4
Otwartą, ubiegłotygodniową wygraną, furtkę do I ligowego awansu zamknęli dziś gracze IL. Zasłużenie pokonali oni bowiem Stołeczny NISSANzone, gdyż nasi piłkarze zaprezentowali jedynie 50% tego, co w wygranym meczu ze Skoroszami.
Kadra SNZ jak zwykle była dziś dość skromna. Scarab, Maciek, Grzechu, Olej i Pawlo walczyli przez cały mecz bez żadnych zmian.
Początek meczu był wręcz wyśmienity. Piłkarze IL jedynie zdołali wybić piłkę na rzut rożny a już przegrywali. Zagraną przez Pawla piłkę z kornera strzałem samobójczym skierował do siatki obrońca rywali. Radość nie trwała długo, gdyż IL zdominowali kilka kolejnych minut zmuszając niekiedy Stołecznych do wybijania piłki na oślep. Okres ten zakończył się wyrównaniem. Ze skrzydła mocnym strzałem popisał się zawodnik gości, Scarab z trudem sparował piłkę do boku a tam niepilnowany zawodnik gości skierował ja do pustej bramki. Chwilę później Stołecznym umknął nawet remis. Na strzał z daleka zdecydował się rywal, nie popisał się niestety Scarab przepuszczając piłkę pod brzuchem i mieliśmy 1:2.
Po tym wydarzeniu gra się wyrównała. Piłkarze obu zespołów nie stwarzali sobie dogodnych okazji, gdyż w defensywie obie drużyny grały bez zarzutów a nieliczne strzały z dystansu były niecelne bądź padały łupem bramkarzy. Na kilka minut przed końcem połowy na rajd zdecydował się Maciek. Wymanewrował dwóch obrońców IL i strzelił przy słupku. Fantastycznie spisał się bramkarz, który cudem zbił piłkę na róg. Po nim jednak piłka trafiła do Grzecha, który lobem pokonał bramkarza doprowadzając do remisu. Jeszcze w ostatniej akcji doskonałą okazję miał Maciek, lecz jego strzał był fatalny i sędzia zakończył I połowę.
Druga odsłona była również wyrównana. Sporo błędów Stołecznych uchodziło im jednak bezkarnie, gdyż zawodnicy International Level także mieli problemy ze składnym rozegraniem. Do 35 minuty groźniej atakowali piłkarze SNZ, lecz brakowało im skuteczności bądź szczęścia jak przy strzale Oleja w poprzeczkę. Seriami wykonywali także rzuty rożne i z autu, lecz bez pożytku. Po jednym z rogów zbyt lekko wycofał piłkę Pawlo, przejęli ją zawodnicy IL i pomknęli we dwóch na samotnego Scaraba. Skończyło się to oczywiście golem i w zasadzie zakończyło mecz. Szarpanie się w ostatnich minutach naszych zawodników, którzy także nie mieli już sił zakończyło się jeszcze jedną stratą gola – także po szybkiej kontrze IL. Napastnik dostał piłkę ze skrzydła i trafił do bramki.
Wynik taki niemal redukuje szanse awansu do zera. Teraz Stołeczni muszą wygrać trzy pozostałe mecze i liczyć na fartowne rozstrzygnięcia w innych spotkaniach. A szkoda straconej szansy, gdyż IL byli na pewno łatwiejszym rywalem niż FC Skorosze i pokonanie ich powinno być niemal obowiązkiem. Zawodnicy International Level grali jednak bardziej zespołowo, dużo bardziej ambitnie i z większym zębem. Naszym piłkarzom zabrakło kropki nad i w każdym piłkarskim elemencie.
Stołeczny NISSANzone – PSŻW 8:3
Mecz odbył się w anormalnych warunkach przy padającym deszczu i całkowicie przemokniętym boisku, więc grania w piłkę było bardzo mało. Zdecydowanie lepiej przystosowali się Stołeczni i odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.
Kadra SNZ tradycyjnie już zawierała tylko pięć osób: Pawlo w bramce, Maciek, Grzechu, Marcos i Olej.
Po całonocnych opadach boisko zupełnie nie nadawało się do gry. Wszędobylskie kałuże i namoknięta nawierzchnia skutecznie zapobiegły graniu w piłkę. Widzieliśmy więc przypadkowe akcje, sporo kopaniny i dużo biegania. Piłkarze Stołecznych mieli dużo mniejsze problemy z adaptacją do takich warunków, więc przez cały mecz narzucili swój styl gry. Gracze PSŻW szukali szczęścia jedynie w indywidualnych akcjach bądź strzałach z bardzo daleka.
W I połowie była tylko chwila, podczas której zwycięstwo SNZ mogło być zagrożone. Po planowym prowadzeniu nasi piłkarze dali wbić sobie dwa gole. Jednak już do przerwy prowadzili oni 3:2. Druga połowa zaczęła się od mocnych ataków Stołecznych, którzy dorzucili dwie kolejne bramki. Po tym okresie swoją chwilę mieli zawodnicy PSŻW. Najpierw doprowadzili do wyniku 3:5 a następnie sędzia słusznie nie uznał bramki strzelonej z rzutu wolnego. Po tych wydarzeniach niepodzielnie już na boisku panowali Nissanowcy. Im także sędzia gola nie uznał, lecz tym razem zupełnie niesłusznie.
Skończyło się więc na wyniku 8:3. Piłkarze SNZ zachowali więc twarz do końca ligi walcząc o jak najwyższą pozycję. Drużyna PSŻW po sensacyjnym remisie w ubiegłym tygodniu tym razem miała za mało argumentów aby skutecznie walczyć o punkty.
Stołeczny NISSANzone – Ale Urwał 11:4
Bardzo słaby mecz rozegrali Stołeczni przeciwko grającym w czterech piłkarzom Ale Urwał. Tak naprawdę rywale wykazali się zdecydowanie większą ambicją i przy większej dozie szczęścia mogli nawet ugrać punkt.
Dość niespodziewanie na spotkanie stawiła się liczna kadra SNZ. W bramce zagrał Wieshaq, w polu Maciek, Pawlo, Olej, Grzechu, Michał i Tomasz.
Ale Urwał stawili się dziś w czteroosobowym zestawieniu i Stołeczni chyba przed meczem dopisali sobie trzy punkty. Zgubiła ich zbytnia pewność siebie i przez całe spotkanie można było policzyć na palcach jednej ręki składne akcje naszego zespołu. A sam mecz zaczął się dość niespodziewanie od prowadzenia Ale Urwał. Zawodnik gości zdecydował się na strzał z daleka i przy nieporadnej interwencji naszego bramkarza piłka wpadła do siatki. Później AU próbowali niepokoić Wieshaqa jeszcze kilkoma takimi zagraniami i trzeba przyznać, że gdyby nie kilka słupków i poprzeczka mielibyśmy dużo większe kłopoty.
Później mieliśmy już akcje Stołecznych. Co prawda słowo akcje jest na wyrost, ale kończyły się one strzałami bądź bramkami więc można je zaliczyć jako udane. Przypadkowe zagrania, odpuszczanie krycia, przegrywane pojedynki jeden na jeden i dużo błędów w przyjęciu powodowały, iż gra była bardzo chaotyczna i szarpana. Do końca spotkania nie udało się poprawnie poukładać tych klocków i w zasadzie do 35 minuty wynik był sprawą otwartą. Najpierw jednak ze stanu 0:1 udało się wyciągnąć do wyniku 6:1. Golami podzielili się Olej, Michał, Grzechu i Pawlo. Gdy wydawało się, że mecz potoczy się zdecydowanie po myśli Stołecznych zawodnicy Ale Urwał przystąpili do swojej ofensywy. Trzykrotnie celnie trafili w bramkę i było już 6:4. Ostatnie chwile spotkania to już zdecydowana dominacja Nissanowców, którzy zaaplikowali jeszcze pięć goli i sędzia mógł zakończyć to dziwne spotkanie.