22.11.2009 Stołeczny NISSANklub – Leśne Dziadki 2:11

Listopad 22nd, 2009 by Maciek

W dzisiejszym spotkaniu Ligi Halowej zebraliśmy tęgie lanie, które ciężko usprawiedliwić. Rywale pokazali dobry futbol, byli wyraźnie lepsi pod każdym względem i zasłużenie zgarnęli trzy punkty. Szkoda tylko, że my się w ogóle nie prezentowaliśmy oddając pole bez walki.

Po naszym występie mamy podwójnego kaca. Raz, że zagraliśmy dziś spory piach a dwa, że jednak mieliśmy dużo większe oczekiwania. A teraz pozostało lizać rany, których aż jedenaście zadali nam Leśne Dziadki. Jest to zespół złożony z młodych chłopaków, fajnie wyszkolonych technicznie, dość wybieganych i pewnych swych umiejętności. Pokazali nam nasze miejsce w szyku i chyba już się nie będziemy wychylać :) .

Początek meczu w naszym wydaniu przypominał bardzo nasz debiutancki mecz z Play Forza przegrany 0-20. Zagubieni we mgle patrzyliśmy jak ładnie Dziadki klepią sobie piłkę wypracowując kolejne szanse bramkowe. Już 30 sekund po wznowieniu straciliśmy gola. Trzeba podkreślić ten wyczyn, gdyż mecz rozpoczynaliśmy my :) . Potem nadzieja się tliła przez 5 minut, w którym to czasie Leśne Dziadki nie umieli po raz drugi pokonać Pawla, zastępującego naszego etatowego bramkarza. Po tym okresie jednak wbili gola nr dwa, poprawili trzecią bramką i do przerwy było nieźle – patrząc na wynik końcowy :) . W I połowie wyszła chyba jedna fajna akcja, która niestety nie zakończyła się strzałem. A szansa była, gdyż po jednym ze starć z Olejem ucierpiał bramkarz Leśnych i musiał opuścić plac gry. Uderzać w tym czasie próbował jednak tylko Aster, lecz czynił to nieskutecznie. Największą owację zbudził nasz golkiper, który po jednej z kontr rywala przejął piłkę i wyprowadził bardzo groźny atak, zapędzając się pod bramkę przeciwników. Po świetnej wymianie podań z Olejem zakończył swoją szarżę niecelnym strzałem, ale i tak akcja przysporzyła mnóstwo owacji od licznie zgromadzonej gawiedzi.

Druga połowa też się odbyła. Niestety :) . Bramkarz Dziadków już nie wrócił do podstawowego składu, zastąpił go zawodnik z pola, który w przekroju całego meczu spisał się bardzo dobrze. Pierwsze pięć minut to okres, w którym brutalnie zostaliśmy odarci ze złudzeń. 0-7, do widzenia leszczyki. W naszej drużynie nastąpiło małe załamanie, które na nasze szczęście nie zostało wykorzystane przez szalejący team Leśnych. Równie dobrze mogli nam zaaplikować kolejne gole, ale zgubiła ich przesadna nonszalancja. No i w końcu gra się wyrównała. Może to zbyt wielkie słowo, ale nam zaczęło iść lepiej. Każdy z naszych grajków niemalże strzelił focha* i akcje SNKP nieco nabrały kolorytu. Potrafiliśmy już wymienić podania, potrafiliśmy stworzyć sytuację sam na sam (tu nie wspomnę co zrobili Olej i Pawlo bo i tak chłopaki mają sporo do myślenia ;) ) no i potrafiliśmy celnie strzelić. A nawet udało nam się zdobyć bramkę, której autorem był Olej. Doskonałe podanie naszego świetnego kapitana :) wyprowadziło Oleja sam na sam przed bramkarza, w końcu chłop się odblokował i skierował piłkę do siatki. To było co prawda przy stanie 0-8, ale ładna akcja to i brawka się pojawiły. Skromne, ale zawsze. Za kolejnego naszego gola musieliśmy zapłacić trzema straconymi ale naprawdę było warto. Akcja – stadiony świata. Nawet Leśnym się taka nie udała dziś. Genialnie Olej z Pawlem rozklepali całą defensywę Dziadków, po czym ten drugi rewelacyjnie wykłada piłkę naszemu napastnikowi, który bez najmniejszych kłopotów ustala wynik spotkania na 2-11.

Resume powinno odbyć się na plaży, bo taka była dziś nasza forma: wakacyjno – plażowa :) . Ale jak to na plaży – fajnie jest więc i podsumowano będzie optymistyczne. Tak więc na duży plus zagrali dziś nasi bramkarze, których było aż dwóch. Ocena brzmi może nieco zbyt eufemistycznie, ale tak naprawdę było. Przy żadnym golu nie zawinili – choć Pawlo ma inne zdanie – i byli pewnym punktem zespołu. Trzeba dodać, że w okolicach 30 minuty nastąpiła zmiana na tym stanowisku i za Pawla wszedł Wieshaq. I to był strzał w siódemkę. Pawlo zaczął szaleć na skrzydle, Wiesiu świetnie czyścił akcje Leśnych Dziadków.

Kolejny wielki plus już został wymieniony. Akcja Pawlo – Olej zakończona golem numer dwa. Mniam mniam, palce lizać, pokazali chłopaki, że jednak coś w nas drzemie. Plus trzeci to rozpierducha* w szatni :) , z której może się urodzić coś dobrego. Jak wiadomo – kapitan ma zawsze rację i kapitana trzeba słuchać ;) , ale powstała mocna opozycja co do działań taktycznych. No i plus czwarty nieco wkraczający we wróżenie z fusów – gorzej chyba już nie będzie :) .

Subiektywny ranking kapitana oparł się dziś na wyszukiwaniu tych promyków, które były w grze każdego z nas. I tak:

Pawlo – 7 – moim skromnym zdaniem był to Man of the match.

Grzechu – 4 – jak już miał piłkę to rzadko ją tracił. Szkoda że równie rzadko przy niej się znajdował :)

Aster – 4 – najczęściej strzelał. Niestety brakowało zawsze niewiele do szczęścia. Ale za to strzelił największego foszka* :)

Olej – 3 – trochę nieracjonalna ocena zważywszy na dwa gole. Ale chyba sam wie, że dziś nic więcej się nie udało.

Wieshaq – 6 – średnia ważona z gry na pozycji skrzydłowego i bramkarza. To pierwsze jako tako, ale to drugie już bardziej miodzie. No i rzut na piłkę – palce lizać ;)

Krzychu – 3 – facet, którego nie dostrzegłem na boisku. Tylko nie wiem czy tak świetnie odwalał czarną fuchę czy chował się za plecami rywali* :) .

…..

* – czytaj z przymróżonymi oczami :)

3 Responses to “22.11.2009 Stołeczny NISSANklub – Leśne Dziadki 2:11”

  1. Wieshaq Says:

    @ Pawlo- Dla tego ode mnie też punkcik na MVP choć nie wiem czemu w wynikach na ten moment jestem pierwszy.

  2. Maciek Says:

    Dziwne, bo i na ten moment też jesteś pierwszy :D

  3. Wieshaq Says:

    Też się zastanawiam?
    Może dlatego że nie strzeliłem „focha” :D

Leave a Reply