Stołeczny NISSANklub – FC United 2:7

Luty 6th, 2010 by Maciek

W pierwszym meczu II rundy Stołeczny NISSANklub uległ zespołowi FC United aż 2:7 pokazując słabą grę w ataku i obronie. Składne akcje można było policzyć na palcach jednej ręki.

Nasz zespół ponownie przystąpił do spotkania w 5-osobowym zestawieniu, co zaczyna się robić irytujące. Naprawdę każdy w takie spotkania wkłada wiele sił, a nie mając żadnego wsparcia z ławki wynik jest raczej łatwy do przewidzenia. Co poniektórzy muszą się uderzyć w pierś, gdyż taka postawa nie wpływa korzystnie na drużynę.

Słaba frekwencja nie jest jedyną przyczyną porażki, gdyż rywale mieli tylko jednego rezerwowego, ale, szczególnie w drugiej połowie, gdy zawodnicy słaniali się na nogach, to jednak nic pozytywnego z tego wyniknąć nie mogło. Akcje typu podaj i biegnij były jedynym rozwiązaniem, a dla wygody reszty biegał tylko Olej. Jednak każdy ze Stołecznych dał z siebie wszystko i za to na pewno należą się słowa pochwały.

Początek meczu był w miarę udany. Co prawda FCU byli częściej przy piłce i posiadali tzw przewagę optyczną, lecz to nasza drużyna uzyskała prowadzenie. W 4 minucie po ładnym podaniu Grzecha w sytuacji sam na sam Olej nie zastanawiając się wiele, huknął jak z armaty i piłka grzęźnie w siatce. Kolejne minuty to bardzo rozsądna i skuteczna obrona z nielicznym próbami ataku. Wytrzymaliśmy tylko do 9 minuty, w której to po bardzo pechowej próbie wybicia FCU wyrównują. Od tej pory zaznaczała się coraz większa przewaga rywali, którzy bardzo korzystali z naszej niemocy kondycyjnej. W 13 minucie pada bramka numer 2 dla United. W bardzo niegroźnej sytuacji napastnik chciał strzelić, ale piłka zeszła mu z nogi. Jednak na tyle nieszczęśliwie, że przetoczyła się obok Grzecha, Maćka i Krzycha, który świetnie radził sobie na pozycji bramkarza.

Stołeczni w tym czasie próbowali odwrócić losy meczu, najbliżej tego był Maciek, którego strzał wylądował na słupku.  Chwilę później spore nieporozumienie – Maciek z rzutu wolnego nastrzela plecy Oleja po czym rywal przejmuje piłkę i nie niepokojony wykorzystuje ten prezent. Do przerwy wynik już nie ulega zmianie i z wielką ulgą schodzimy na kilkuminutowy odpoczynek.

Kolejne dwadzieścia minut było jeszcze gorsze w naszym wykonaniu. Brak sił na tyle odbił się na grze, że stworzenie akcji było możliwe tylko na samym końcu, gdy FCU odpuścili zupełnie grę w obronie. W 23 minucie przegrywamy już 1:4 po bardzo ładnej kombinacji. Potem chwilowy, ostatni już zryw SNKP. Kilka anemicznych prób Oleja i wywalczyliśmy rzut rożny, po którym Maciek wykorzystał błąd obrońcy strzelając z bliska pod poprzeczkę.

W tym momencie mecz mógłby się skończyć, jednak na zegarze była dopiero 25 minuta. W 28 tracimy gola nr 5 po akcji, w której napastnik FCU wyszedł sam na sam z Krzychem i został powalony w polu karnym. Rzut karny skutecznym strzałem obok słupka wykorzystali FCU. Po tym golu wznawialiśmy grę od środka, Maciek katastrofalnie oddał piłkę rywalowi i było już 2:6. Siódmy gol był konsekwencją zupełnego już braku sił. Drużyna nie wróciła się do obrony z czego skrzętnie skorzystali United. Chwilę później kosmiczny błąd popełnił sędzia, który nie podyktował drugiego karnego dla FCU za zatrzymanie ręką piłki lecącej do pustej bramki przez Maćka.

Ostatnie minuty o dziwo należały do nas. United chcieli zdobyć kolejne gole, lecz czynili to nieskutecznie. Z naszej strony wyszło kilka kontr, które niestety nie zakończyły się powodzeniem. Trzykrotnie Olej znalazł się w swojej ulubionej pozycji sam na sam i trzykrotnie skończył je w równie ulubiony sposób. Próbowali także Pawlo, Grzechu i Maciek, ale bez żadnego skutku.

Ogólnie mecz w naszym wykonaniu bardzo słaby. Trudno nam było rozegrać piłkę czy wymienić kilka podań. Mocnym punktem był Krzychu, do którego nie było żadnych zastrzeżeń, żadna bramka także ni obciąża jego konta. Drugi biegun to niestety Grzechu, który miał duże problemy z dokładnością.

Subiektywny ranking kapitana:

Krzychu – 8 – wybronił kilka strzałów, przy golach bez szans

Pawlo – 5 – dopóki miał siły jego gra jeszcze wyglądała przyzwoicie. Później raczej walczył o przetrwanie.

Grzechu – 3 – kilka dokładnych podań w przekroju całego meczu nie wystawia dobrego świadectwa.

Olej – 5 – jedyny plus to gol. Zmarnował kilka sytuacji, często także łapał oddech. Brał grę w ataku na swoje barki przepychając się z dwoma a nawet trzema obrońcami.

One Response to “Stołeczny NISSANklub – FC United 2:7”

  1. Wieshaq Says:

    Sorki chłopaki, ale naprawdę nie mogłem być :/

Leave a Reply