Stołeczny NISSANklub – Pędzący Jeż 1:8
Marzec 7th, 2010 by Maciek
Kompromitacja. Dramatycznie mizerny NISSANklub przegrał ze słabym Pędzącym Jeżem aż 1:8. Żadnego wytłumaczenia nie ma, polegliśmy z kretesem prezentując grę na poziomie przedszkolnym, oczywiście bez urazy dla maluchów.
Jeżeli nie zmieni się nasza frekwencja i nadal będziemy stawiać się bez rezerw to szkoda poświęcać tych, którzy uganiają się za piłką. Na meczu mieliśmy Pawla, który przyszedł tylko na prośbę kapitana. Pachwiny na tyle mu dokuczają, że nie ma co myśleć o bieganiu i kopaniu piłki. Statystował tylko uzupełniając skład do wymaganych 5 zawodników. Był także Scarab, który niestety po całej nocy w pracy był cieniem samego siebie. Stawił się również Grzechu, który także nocy nie zalicza do udanych. Wieshaq gnał na złamanie karku z odległego Radzymina. Spóźniony ale pomógł w ciężkich momentach. Szacunek dla chłopaków, że pomimo takich sytuacji znaleźli chęć na rozegranie meczu, jednak w takim zestawieniu nawet Jeż pokazał, że zgrany zespół 8 zawodników, którzy prezentują się tylko przyzwoicie może zmieść taki zlepek jak my dzisiaj.
Początek od razu zapowiadał, że mecz będzie przegrany. Pierwsza akcja i 0-1, kolejna i 0-2. No i co teraz? Najlepsze dla nas nadeszło w drugich 10 minutach I połowy. Kontaktowa bramka Maćka po zamieszaniu podbramkowym, kilka sytuacji Oleja. Była szansa nawet na wyjście na prowadzenie, bo w tym czasie Jeż przyczaił się skupiając się na obronie rezultatu. Niestety, nasza nieskuteczność nie pozwoliła nam na odrobienie strat i musieliśmy mobilizować się na II połowę. Pędzący Jeż grał prostą piłkę, szybka wymiana podań lub długi przerzut pozwalały na kreowanie kolejnych sytuacji. Na nas taki futbol wystarczył bez dwóch zdań.
Drugie dwadzieścia minut zaczęło się dokładnie jak pierwsze, z tym, iż uderzenie było mocniejsze. 5 minut, 3 gole i tablica wyników była bezlitosna. Zasapany NISSANklub prędzej myślał o dotrwaniu do końca niż o kolejnych bramkach. A Jeże tak się rozbrykali, że raz po raz szarżowali na bramkę Scaraba. Jednak albo strzały były niecelne albo po prostu gubili piłkę podczas rozegrania. Spora niedokładność, ale także gra na wielkim luzie i świadomość historycznej wygranej zaskutkowały jeszcze trzema golami, które paść nie powinny. Lecz postawa w obronie była żałosna z naszej strony. Świadczy o tym także krzyk rozpaczy Scaraba po kolejnej nieudanej akcji: „co jest kur**…?” Nic się nie udawało, żadna akcja nie była nawet w połowie tak udana jak byśmy chcieli. Zostawialiśmy mnóstwo miejsca Jeżom, stałe fragmenty kończyły się szybkimi kontrami, sztuką była wymiana dwóch podań. Dramat i żenua.
Dobrze, że skończyło się na 1:8, gdyż przynajmniej w dwumeczu to my jesteśmy lepsi. Zastanawiające jest tylko jedna kwestia. Jak można tak zagrać dokładnie tydzień po świetnym występie przeciwko Mehisto?
Subiektywny ranking kapitana, bez komentarzy
Scarab – 2
Pawlo – bez noty
Grzechu – 1
Wieshaq – 2
Olej – 2
W tym tygodniu zawieszony będzie także konkurs na piłkarza meczu.
- 4 Komentarzy »
- Posted in Aktualności
Marzec 7th, 2010 at 16:03
tylko w 5 graliscie??
Marzec 7th, 2010 at 16:04
Pierwsze 10 minut tak,potem doszedł jeszcze jeden.
Marzec 7th, 2010 at 16:06
a myslalem ze tylko moja druzyna ma takie problemy. moimo iz na liscie mam 16 zawodnikow na mecz przychodzi max 7 a ostatnie mecz tylko 5. tak sie nie da grac. jestem ciekaw jakie ty masz pomysly na rozwiazanie takiej sytaucaji.
Marzec 8th, 2010 at 09:39
Szczerze to po tym meczu zastanawiam się nad sensem istnienia tej drużyny bo być chłopcami do bicia a właściwie do ogrywania….
Rozumiem tych którzy mają kontuzję Tomasz, Krzychu, Ciołiniho że nie przyszli, ale patrząc na postawę Pawlo który już ponad 3 tyg. gra z poważnym urazem wielki SZACUN dla niego.
Jeszcze jedna sprawa naprawdę musimy przemyśleć naszą grę w obronie bo w tym meczu wyszły naprawdę ogromne luki.
Takie moje subiektywne spojrzenie na sprawę