Stołeczny NISSANklub – WAS 2:5

Marzec 21st, 2010 by Maciek

Tym meczem w zasadzie Stołeczny NISSANklub pogrzebał swoje szanse na utrzymanie. Tylko 3 punkty dawały realną nadzieję na nawiązanie walki o miejsca 5-8. Teraz pozostają szanse czysto matematyczne, lecz dopóki piłka w grze należy szukać swojej okazji.

Z przebiegu spotkania z zespołem WAS wynik oddaje układ sił na boisku. Lepiej zgrani rywale często wymieniali sporo podań, szukali pozycji na boisku i przez to stwarzali sobie kolejne okazje. Byli bardzo wybiegani i mocniejsi kondycyjnie. Również posiadali szerszą ławkę rezerwowych, przez co nie było przestojów w ich grze.

Od samego początku starali się narzucić swój styl gry, lecz to Stołeczni zagrali agresywnie, przez co akcje WASów przerywane były daleko od bramki Scaraba. Przeciwnicy często wykorzystywali grę indywidualną, która dopiero z biegiem czasu zaczęła przynosić wymierne efekty. Pierwsze mocne uderzenie należało do nas. W 4 minucie świetne podanie Maćka przez całe boisko doskonale wykorzystał Olej umieszczając piłkę obok bezradnego bramkarza. Bramka nieco szczęśliwa, lecz liczy się to co w sieci. Swój udział miał w niej bramkarz WASów, który przepuścił dość lekki strzał. Po tym golu zawodnicy WAS przycisnęli jeszcze mocniej, ale wciąż byli daleko od naszej bramki. Brakowało ostatniego podania, strzały z daleka były niecelne bądź dobrze blokowane przez naszą defensywę. Dopiero w 11 minucie Maciek dał się ograć jak junior napastnikowi WASów, który w sytuacji sam na sam nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Napór gości trwał, czego efektem był szybko strzelony gol nr 2. Tym razem w obronie nie zrozumieli się Maciek z Asterem i klasyczna kombinacja z klepki zakończyła się bramką.

Po golu na 1:2 gra nieco się wyrównała. WAS zaczął szanować piłkę, rozgrywali ją długo w obronie szukając długich podań do dwóch napastników. Jedna z takich akcji zakończyła się faulem Maćka w niebezpiecznej odległości od bramki. Nerwowo ustawiony mur nie zatrzymał mocnego strzału, piłka przeleciała obok słupka i interweniującego bramkarza i było 1:3. Do końca połowy pozostawało 6 minut, które staraliśmy się wykorzystać na zmniejszenie strat. Jednak częste granie środkiem nie przynosiło efektów, skrzydła w tym okresie funkcjonowały słabo i klarownych okazji brakowało. Zawodnicy w różowych koszulkach grali bardzo uważnie i spokojnie, budowali swoje akcje wymieniając mnóstwo podań. Taka gra mogła się zemścić, gdyż Aster odebrał piłkę obrońcy w okolicach pola bramkowego, lecz jego strzał obił słupek i padł łupem bramkarza. Do końca pierwszych dwudziestu minut nie zmieniło się nic i mogliśmy zejść na przerwę.

A w niej nerwowe wyliczanie błędów przez naszych zawodników. Dość burzliwa wymiana zdań i sporo wzajemnych uwag. Jednak to poskutkowało, gdyż druga połowa była nieco lepsza w naszym wykonaniu od pierwszej. Co prawda wciąż optyczna przewaga należała do WASów, wciąż byli oni częściej przy piłce, lecz do spółki z fantastycznie interweniującym Scarabem uniknęliśmy poważnych wpadek. I gdyby nie dwa błędy Wieszaka, które zaowocowały golami dla rywali byłoby zupełnie nieźle. Otóż raz nie upilnował napastnika rywali, który łatwo mu uciekł i wychodząc sam na sam bez problemów podwyższył wynik. W kolejnej akcji Wieshaq zgubił krycie na skrzydle umożliwiając wyprowadzenie kontry w przewadze 2 na 1 co również skończyło się dla nas tragicznie. Jeszcze tylko dwa słupki, dwie fenomenalne interwencje Scaraba i na tym w zasadzie koniec sytuacji WASów. Mieli oni co prawda sporo z gry, jednak chyba nonszalancja nie pozwalała im na wykończenie akcji. Sporo rzutów rożnych czy autów z okolic pola karnego nie przyniosło rezultatów.  Z naszej jednak strony także nie wiele groźnych akcji. Trzykrotnie świetnymi interwencjami po strzałach z daleka ratuje rywali ich bramkarz, z czego jedna parada była niczym z boisk ekstraklasy. W 35 minucie udaje się zdobyć gola nr 2. Maciek wywalczył piłkę na środku boiska i pobiegł na spotkanie z bramkarzem. Ładny strzał obok interweniującego golkipera dał nam drugą bramkę. Jeszcze w ostatnich minutach świetną okazję miał również Maciek, jednak jego strzał z bardzo czystej pozycji minął bramkę o dobre dwa metry. Mieli swoje szanse Olej, Pablo, Grzechu i Aster, jednakże byli dobrze blokowani lub piłka sprawiał im niemałe figle. W drugiej części Stołeczni przeszli na krycie indywidualne, lecz dopiero po dobrych kilku chwilach każdy z zawodników załapał o co chodzi. W międzyczasie WASy wykorzystali nasze gapiostwo w obronie inicjując groźne wypady.

Ogólnie mecz z wyraźną jednak przewagą WASów, którzy grali dokładniej i mniej nerwowo. Szanowali piłkę, spokojnie rozgrywali swój atak i nie notowali głupich strat piłki. Pod koniec przy szczelnym naszym kryciu kilkukrotnie się pogubili oddając piłkę za darmo, lecz wówczas defensywa stawała na wysokości zadania nie dopuszczając graczy Stołecznego NISSANklubu do groźnych sytuacji. Sprawiedliwy wynik, niezłe sędziowanie i ostatnie miejsce w tabeli – to jest wynik tego spotkania.

Subiektywny ranking kapitana:

Scarab – 9 – gol z wolnego w jakimś stopniu obciąża jego konto. Poza tym bez zarzutów, na plus świetne interwencje w II połowie.

Aster – 6 – w obronie zagubiony, dużo lepiej zagrał w ofensywie.

Pablo – 7 – najpóźniej załapał krycie indywidualne. Ale miał wiele dobrych strzałów i ładnie rozprowadzał piłkę. Gorzej w obronie, gdzie jego skrzydło często było nie kryte.

Olej – 7 – brakowało błysku. Niby absorbował obronę tak jak powinien, lecz niewiele z tego wynikało. Ładny gol, kilka udanych zagrań indywidualnych.

Grzechu – 6 – Tym razem bez rażących błędów. Nieco zbyt wolne rozegranie, mało szukał pozycji na skrzydle

Pawlo – 3 – 10 za ambicję i wolę wsparcia zespołu, to się liczy najbardziej. Bardzo szkoda jego kontuzji, gdyż z przebojowego zawodnika pozostały wspomnienia.

Wieshaq – 3- niestety, lecz dwa gole obciążają w 100% jego konto. Poza tym starał się, był bardzo ambitny, lecz i  w tym przypadku kontuzjowane kolano nie pozwalało na wiele

Leave a Reply